Rodri znalazł się w centrum ogromnego skandalu po tym, jak kamery telewizyjne zarejestrowały jego lekceważące komentarze pod adresem zawodników Valencii. Pomocnik FC Barcelony, który dołączył do katalońskiego klubu latem, nie spodziewał się, że jego prywatna rozmowa na ławce rezerwowych ujrzy światło dzienne i wywoła taką burzę w hiszpańskich mediach.
Do incydentu doszło podczas wygranego przez Barcelonę 5:0 meczu na Estadio Mestalla, gdy Hansi Flick zdecydował się zdjąć 30-latka z boiska. Kamery uchwyciły moment, w którym Rodri w rozmowie z Pau Cubarsím drwił z poziomu sportowego przeciwników, określając zespół prowadzony przez Carlosa Corberána jako „bardzo słaby”. Według zagranicznych doniesień, te słowa wywołały wściekłość w obozie „Los Che”, a na zawodnika spadła fala krytyki ze strony kibiców i działaczy klubu z Walencji. Sytuacja stała się na tyle napięta, że piłkarz postanowił zareagować natychmiast po środowym spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Feyenoordowi.
W obliczu narastającego konfliktu Rodri zdecydował się na publiczną skruchę i wyjaśnienie całej sprawy przed mediami. „Chcę przeprosić kibiców i zawodników Valencii. Zadzwoniłem również do kapitana Valencii, José Gayi” – przyznał otwarcie reprezentant Hiszpanii, o czym poinformował dziennikarz Fabrizio Romano. Piłkarz podkreślił, że jako człowiek ma prawo do błędu, ale czuje obowiązek naprawienia wyrządzonej szkody. Wyraził również nadzieję, że Valencia szybko wróci na należne jej miejsce w hierarchii hiszpańskiego futbolu.
Gest zawodnika ma na celu wyciszenie negatywnych emocji, które towarzyszyły Barcelonie od czasu publikacji nagrań przez jedną ze stacji telewizyjnych. Choć komentarze o braku jakości rywali padły w emocjach, Rodri uznał, że bezpośredni kontakt z Gayą był niezbędny do oczyszczenia atmosfery między klubami. Obecnie pomocnik skupia się na dalszych występach w barwach Dumy Katalonii, licząc na to, że szczere przeprosiny zamkną ten niefortunny rozdział.
