Real Madryt wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Enzo Fernandeza, 23-letniego pomocnika Chelsea. Jak donoszą media, Argentyńczyk jest zdeterminowany, aby trafić na Santiago Bernabeu, jednak londyński klub nie zamierza ułatwiać mu odejścia. Chelsea oczekuje za swojego zawodnika aż 120 milionów funtów, co w przeliczeniu daje około 138 milionów euro.
Królewscy mają Fernandeza na radarze od czasu jego występów na mistrzostwach świata w 2022 roku. Wtedy walkę o gracza wygrała Chelsea, płacąc Benfice ponad 100 milionów euro. Obecnie sytuacja jest skomplikowana, ponieważ kontrakt pomocnika na Stamford Bridge obowiązuje aż do 2032 roku. Władze Chelsea czują się bezpiecznie i nie odczuwają żadnej presji na sprzedaż swojego kluczowego ogniwa, co bezpośrednio przekłada się na gigantyczne żądania finansowe.
Drastyczny plan Realu Madryt na sfinansowanie transferu
Real Madryt nie jest obecnie gotowy zapłacić 138 milionów euro. Jedyną szansą na sfinalizowanie transakcji jeszcze tego lata jest pozyskanie środków ze sprzedaży własnych zawodników. Na liście piłkarzy, którzy mogą zostać spieniężeni, pojawiają się nazwiska Eduardo Camavingi oraz Gonzalo Garcii. Odejście tej dwójki pozwoliłoby zgromadzić fundusze niezbędne do spełnienia oczekiwań Chelsea, choć klub rozważa też skupienie się na innych celach transferowych, jeśli Londyńczycy nie obniżą ceny.
Sytuacja między Madrytem a Londynem pozostaje napięta, a rok 2026 wskazywany jest jako alternatywny termin ostatecznego uderzenia po podpis Argentyńczyka. Jeśli Chelsea utrzyma twarde stanowisko, Florentino Perez będzie musiał wybierać między poświęceniem Camavingi a rezygnacją z marzeń o sprowadzeniu mistrza świata. Na ten moment Real Madryt czeka na rozwój wypadków, analizując każdy ruch na rynku transferowym.
