Niels Frederiksen mógł w ogóle nie trafić do Lecha Poznań. Michał Świerczewski ujawnił, że Duńczyk wcześniej prowadził zaawansowane rozmowy z Rakowem Częstochowa i był już dogadany z klubem. Ostatecznie przy Limanowskiego zmieniono jednak plan.
Do sytuacji doszło w 2024 roku, kiedy Raków przygotowywał się do rozstania z Dawidem Szwargą. Jednym z kandydatów do przejęcia drużyny był właśnie Frederiksen. Jak przekazał podczas dzisiejszej konferencji Świerczewski, szkoleniowiec pojawił się na rozmowach w Częstochowie, a strony osiągnęły porozumienie.
Raków ostatecznie wybrał jednak dobrze sobie znane rozwiązanie. Do klubu wrócił Marek Papszun, który wcześniej prowadził Częstochowian przez ponad siedem lat. Frederiksen niedługo później został natomiast szkoleniowcem Lecha.
Dalszy rozwój wydarzeń sprawia, że ujawnione przez Świerczewskiego kulisy nabierają szczególnego znaczenia. Frederiksen zdobył z Kolejorzem dwa mistrzostwa Polski z rzędu, a do tego dołożył Superpuchar Polski. Nadal pracuje w Poznaniu.
W Częstochowie stabilizacji zabrakło. Druga kadencja Papszuna zakończyła się w grudniu 2025 roku, gdy trener odszedł do Legii Warszawa, którą prowadzi do dziś.
Od tamtej pory Raków zdążył już czterokrotnie zmienić szkoleniowca. Drużynę kolejno przejmowali Łukasz Tomczyk, Dawid Kroczek, Dawid Szulczek i Tomasz Kaczmarek.
Teraz możemy jedynie zastanawiać się, jak potoczyłaby się historia klubu spod Jasnej Góry, gdyby w 2024 roku nie wycofał się z porozumienia z Frederiksenem.

