Yan Diomandé wreszcie zrzucił z barków ogromny ciężar podczas wtorkowego spotkania Realu Madryt z Elche. Iworyjski skrzydłowy, który trafił do stolicy Hiszpanii latem za wielkie pieniądze, zanotował swój pierwszy bezpośredni udział przy bramce w nowych barwach. Radość zawodnika była widoczna gołym okiem, gdy w Alicante udowodnił swoją przydatność w zespole prowadzonym przez José Mourinho.
Mourinho po raz drugi z rzędu postawił na 19-latka od pierwszej minuty, delegując go do gry na prawym skrzydle. Diomandé odpłacił się za to zaufanie jeszcze przed przerwą, kiedy urwał się obrońcom na flance i posłał precyzyjne podanie w pole karne. Adresatem zagrania był Kylian Mbappé, który podwyższył prowadzenie Królewskich na 2:0 tuż po upływie pół godziny gry. Dla młodego piłkarza była to siódma próba wpisania się na listę strzelców lub asystentów, co po fali wcześniejszej krytyki wywołało u niego wyraźną ulgę.
Kibice liczyli na szybkie efekty kosztownego transferu, a współpraca z Mbappé przy drugiej bramce pokazała potencjał drzemiący w tym duecie.
