Rywalizacja o miejsce na prawej obronie Realu Madryt została rozstrzygnięta szybciej, niż wielu się spodziewało. Jose Mourinho dokonał ostatecznego wyboru w hierarchii swojej drużyny, stawiając na Denzela Dumfriesa jako niekwestionowany numer jeden.
Sprowadzenie posiłków na prawą stronę defensywy stało się priorytetem madryckiego klubu po tym, jak Dani Carvajal odszedł na zasadzie wolnego transferu. Władze z Santiago Bernabeu zdecydowały się na zakup Dumfriesa z Interu Mediolan w ramach okazyjnej transakcji. Były gracz Liverpoolu musi obecnie pogodzić się z rolą rezerwowego, podczas gdy Holender zanotował już pięć występów w wyjściowym składzie w obecnym sezonie. Według dziennika Marca, pozycja nowego nabytku jest obecnie niemal niepodważalna.
„Holenderski piłkarz po cichu ugruntował swoją pozycję jako pierwszy wybór Mourinho na prawej obronie. To wybór, który na ten moment jest praktycznie poza dyskusją” – informuje hiszpańska Marca. Sytuacja Alexandra-Arnolda staje się coraz bardziej skomplikowana. Podczas jego krótkiego, dziesięciominutowego występu w jednym z ostatnich spotkań, kamery uchwyciły wściekłość Mourinho skierowaną w stronę obrońcy, co tylko potwierdza obecny układ sił w zespole.
Denzel Dumfries zaimponował portugalskiemu trenerowi już na wczesnym etapie okresu przygotowawczego, co pozwoliło mu wyprzedzić konkurenta w walce o plac. Zagraniczne doniesienia sugerują, że Alexander-Arnold stoi przed niezwykle trudnym zadaniem odzyskania zaufania szkoleniowca, który ceni solidność i formę prezentowaną przez Holendra. Mourinho konsekwentnie stawia na byłego zawodnika Interu, budując defensywę wokół gracza, który najlepiej wpisuje się w jego obecną wizję taktyczną Realu Madryt.
