Alex Eala zakończyła swój udział w turnieju WTA 1000 w Miami na etapie czwartej rundy. 20-letnia tenisistka, która rok temu dotarła tu do półfinału, tym razem musiała uznać wyższość Karoliny Muchovej. Czeszka, zajmująca 14. miejsce w rankingu, nie dała rywalce żadnych szans, wygrywając gładko 6:0, 6:2.
Droga Filipinki do 1/8 finału była pełna emocji i trudnych przepraw. Rozstawiona z numerem 31 zawodniczka najpierw stoczyła morderczy, trwający ponad trzy godziny bój z Laurą Siegemund. Następnie Eala odprawiła Magdę Linette, wygrywając 6:3, 7:6(2). Polka przystępowała do tego starcia po sensacyjnym zwycięstwie nad liderką rankingu Igą Świątek, jednak nie zdołała pójść za ciosem i uległa niżej notowanej przeciwniczce. Dla Eali był to jeden z najcenniejszych skalpów w tegorocznej edycji imprezy na Florydzie.
Bolesny spadek w rankingu i szczere wyznanie
Mimo udanych występów w poprzednich rundach, porażka z Muchovą ma dla Eali surowe konsekwencje rankingowe. Tenisistka nie obroniła punktów za ubiegłoroczny półfinał, co skutkuje spadkiem o 16 pozycji w zestawieniu WTA Live. Z 29. miejsca osunęła się na 45. lokatę. Zawodniczka przyznała po meczu, że musi podejść do tego wyniku obiektywnie. Stwierdziła, że po wielkich wygranych nie jest tak dobra, jak się wydaje, a po dotkliwych porażkach nie jest tak słaba, jak sugeruje wynik.
W mediach społecznościowych Eala opublikowała wiadomość, w której podkreśliła, że turniej w Miami zawsze będzie miał specjalne miejsce w jej sercu. Potwierdziła, że to dla niej najlepsza impreza w kalendarzu i cieszy się z zakończenia swojego pierwszego w karierze Sunshine Double. Teraz tenisistka zmienia nawierzchnię i przygotowuje się do startu w turnieju WTA 500 w Linz. Zawody w Austrii, zaplanowane na okres od 6 do 12 kwietnia, będą jej pierwszym tegorocznym występem na mączce.
