Ben Shelton nie zdołał przełamać trwającej od 2003 roku klątwy i został pokonany w finale US Open przez Alexandra Zvereva. 23-letni Amerykanin uległ rywalowi w czterech setach na korcie Arthur Ashe, tracąc szansę na swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł.
Mimo bolesnej porażki, Shelton notuje rekordowy awans na czwarte miejsce w rankingu ATP i traci mniej niż 1000 punktów do trzeciego Carlosa Alcaraza. Liam McMillen sugeruje, że Amerykanin powinien czerpać inspirację z historii Andy'ego Murraya, który w 2008 roku również przegrał swój pierwszy finał US Open z Rogerem Federerem. Szkot zareagował na tamto niepowodzenie błyskawicznie, wygrywając w ciągu kilku tygodni turnieje w Madrycie oraz Sankt Petersburgu. Shelton ma teraz idealną okazję, by pójść tą samą drogą, zwłaszcza że do końca 2026 roku broni zaledwie 250 punktów rankingowych.
Alexander Zverev, który pokonał Sheltona w Nowym Jorku, zdobył swój drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze. Niemiec wykorzystał większe doświadczenie, by uciszyć stronniczą publiczność wspierającą gospodarza i wygrać turniej sześć lat po swojej porażce w finale z 2020 roku. Dla Zvereva to moment triumfu, podczas gdy Shelton musi teraz udowodnić swoją przynależność do ścisłej światowej czołówki w nadchodzących startach.
Kalendarz Amerykanina na najbliższe miesiące jest wypełniony prestiżowymi startami, począwszy od występu w Laver Cup. Tenisista pojawi się również w Japan Open jako turniejowa „dwójka” za Carlosem Alcarazem, a następnie planuje grę w turniejach rangi Masters w Szanghaju oraz Paryżu. Wszystko wskazuje na to, że Shelton zapewni sobie kwalifikację do kończącego sezon turnieju ATP Finals w Turynie.
