Choć nagłe zniknięcie Oskara Pietuszewskiego w tunelu PGE Narodowego tuż przed przerwą wywołało spekulacje o dodatkowych instrukcjach, Jan Urban wyjaśnił, że był to standardowy element przygotowań do zmiany, o której debiutant wiedział już w trakcie pierwszej połowy.
W trakcie pierwszej części spotkania czujni obserwatorzy zauważyli nietypowy ruch przy linii bocznej – rozgrzewający się Oskar Pietuszewski nagle przerwał ćwiczenia i pobiegł w stronę szatni, mimo że gra wciąż trwała. Wywołało to lawinę pytań o to, czy selekcjoner w ostatniej chwili wezwał siedemnastolatka na specjalną rozmowę motywacyjną. Jan Urban podczas konferencji prasowej szybko jednak uciął domysły, nazywając całe zdarzenie „codziennością” świata futbolu.
„To, że Oskar zbiegał z rozgrzewki do tunelu tuż przed końcem pierwszej połowy, to standard. Musiał się przygotować do wejścia. Wiedział, że pojawi się na boisku od 46. minuty już w trakcie trwania pierwszej części meczu” – precyzował Urban, odpowiadając na pytania o potrzebę dodatkowych konsultacji w szatni.
Szkoleniowiec podkreślił, że choć decyzja nie zapadła przed meczem, to zawodnik FC Porto otrzymał jasny komunikat odpowiednio wcześniej, by zdążyć z rutynowymi procedurami przed gwizdkiem rozpoczynającym drugą połowę.
Plan nakreślony przez sztab zakładał sprawiedliwy podział sił między dwoma nastolatkami. Filip Rózga, który zastąpił zawieszonego Nicolę Zalewskiego, spędził na murawie pierwszą odsłonę meczu, notując swój pierwszy start w wyjściowej jedenastce o taką stawkę. Po przerwie pojawił się inny debiutujący – Pietuszewski. Dla obu zawodników, reprezentujących na co dzień kluby ze Sturmu Graz i Porto, był to test dojrzałości przed kibicami z całego kraju.
Selekcjoner, mimo dostrzeżenia błędów w procesie decyzyjnym młodych graczy, nie szczędził im pochwał za odporność psychiczną.
„Obaj zagrali po 45 minut. Mieli momenty dobre i takie, w których decyzje mogły być lepsze. Najbardziej cieszy mnie jednak ich pewność siebie. Przy pełnym stadionie, w meczu o takiej stawce, nie spaliła ich trema” – podsumował Urban.
W ocenie trenera, to właśnie ta bezkompromisowość w obliczu presji jest sygnałem, że „reprezentacja będzie miała z nich wielki pożytek”, o ile ich rozwój w zagranicznych ligach utrzyma obecną dynamikę.
