W internecie zawrzało po doniesieniach sugerujących, że zawodnicy Pogoni Szczecin, mimo trwającego kryzysu sportowego, oddają się nocnym rozrywkom tuż przed kluczowymi spotkaniami. Głos w sprawie zabrał właściciel klubu, Alex Haditaghi.

Na boisku piłkarska stypa, a poza nim – dobra zabawa?
Iskrą, która wywołała pożar w mediach społecznościowych, stał się wpis Michała Horbaczewskiego z portalu PogonSportNet. Dziennikarz upublicznił informację, jakoby trzej zawodnicy „Portowców” – Musa Juwara, Mor Ndiaye oraz Dimitrios Keramitsis – byli widywani w nocnych klubach w kontrowersyjnych okolicznościach. Według relacji Horbaczewskiego, wyjścia te nie odbywały się w trakcie przerw reprezentacyjnych, lecz na przykład na trzy dni przed wyjazdowym meczem pucharowym z Legią Warszawa.
Najostrzejsza krytyka spadła na Musę Juwarę. Redaktor zarzucił piłkarzowi całkowity brak zaangażowania w życie drużyny, sugerując, że dla zawodnika priorytetem jest życie towarzyskie, a mecz stanowi jedynie dodatek do comiesięcznej pensji. W emocjonalnym wpisie padły stwierdzenia, że Juwara „przyjechał się tu bawić”, a jego postawa na boisku wynika z rozkojarzenia nocnym życiem miasta. Horbaczewski wprost zaapelował, że tacy gracze nie powinni już reprezentować barw klubu, wskazując, że presja w Szczecinie wymaga pełnego poświęcenia.
Ostra reakcja otoczenia na doniesienia o nocnym życiu piłkarzy wynika z trudnej sytuacji sportowej, w jakiej znalazła się Pogoń. Zespół zajmuje obecnie odległe, 11. miejsce w tabeli Ekstraklasy, gromadząc po 17 kolejkach zaledwie 20 punktów przy ujemnym bilansie bramkowym 26:30. Dla klubu, w którym walka o europejskie puchary stała się w ostatnich latach standardem, obecna pozycja odbierana jest jako dryfowanie w środku stawki i wynik „pod progiem ambicji”.
Szalę goryczy przelało odpadnięcie z Pucharu Polski po domowej porażce 0:1 z Widzewem Łódź, co niemalże definitywnie zamknęło drogę klubu do trofeum w bieżącym sezonie. W lokalnych i ogólnopolskich mediach coraz częściej pada słowo „kryzys”, a pozycja trenera Thomasa Thomasberga – który przecież przyszedł jako ten, który miał klub ratować – jest mocno podważana.
W kuluarach mówi się już o zimowych czystkach – zagrożeni odejściem mają być m.in. Marian Huja czy José Pozo, a klub intensywnie poszukuje wzmocnień, w tym defensywnego pomocnika.
Właściciel Pogoni zabiera głos ws. afery
W odpowiedzi na rosnącą falę hejtu, głos zabrał właściciel Pogoni, Alex Haditaghi, rzucając nowe światło na krążące w sieci zdjęcie. Biznesmen wyjaśnił, że fotografia została wykonana po zwycięskim meczu z Cracovią, a nie przed ważnym starciem pucharowym. Podkreślił, że kilku zawodników oficjalnie zwróciło się do zarządu z prośbą o zgodę na wyjście, która została im udzielona. Cała sytuacja miała odbyć się w sposób profesjonalny i kontrolowany.
Haditaghi zaznaczył, że wspólne wyjścia są elementem budowania zespołu i wspierania morale, co jest praktykowane w silnych drużynach. Właściciel przyznał, że choć nikt w organizacji nie jest zadowolony z obecnych wyników i pozycji w tabeli, to piłkarze ciężko pracują na treningach i „krwawią” dla klubu. Zaapelował również do społeczności kibicowskiej o zaprzestanie ataków na własnych zawodników, oceniając, że oczernianie graczy za normalne zachowania regeneracyjne podkopuje morale zespołu i w rezultacie szkodzi całej Pogoni.

