Paris Brunner stał się centralną postacią ataku AS Monaco pod wodzą nowego trenera, Filipe Luísa. Niemiecki napastnik wykorzystał nieobecność Folarina Baloguna oraz Matthisa Abline'a, zdobywając aż pięć bramek w sześciu meczach we wszystkich rozgrywkach. Jego ostatnie trafienie z dystansu uratowało drużynie punkt w wyjazdowym starciu z RC Strasbourg Alsace, jednak to nie sportowy wyczyn, a kontrowersyjna celebracja zdominowała nagłówki gazet.
Po zdobyciu bramki Brunner wykonał w stronę trybuny gospodarzy gest imitujący podrzynanie gardła, co wywołało natychmiastową falę krytyki. Zawodnik tłumaczył swoje zachowanie ogromnymi emocjami wywołanymi przez zachowanie fanów rywali. „Kibice mówili o mojej rodzinie, o mojej mamie, moim tacie. Widziałem ich. Nie chciałem okazać braku szacunku. Nie powiedziałbym, że żałuję, ale to nie jest przekaz, który chciałem wysłać. Zostało to źle zrozumiane. Chciałem powiedzieć: co za gol, to koniec!” — wyjaśniał napastnik w rozmowie w strefie mieszanej.
Sprawą zajmie się teraz Komisja Dyscyplinarna LFP, o czym poinformował dziennik L’Équipe. Posiedzenie zaplanowano na 23 września, co oznacza, że Brunner będzie mógł wystąpić w najbliższym meczu przeciwko RC Lens. Napastnikowi grozi jednak zawieszenie na okres od jednego do czterech spotkań, które prawdopodobnie wejdzie w życie po przerwie reprezentacyjnej.
Sytuacja Brunnera jest szeroko komentowana we Francji, a media przypominają, że były talent Borussii Dortmund już wcześniej budził emocje swoim zachowaniem. Według doniesień portalu Goal.com, kontrowersyjna cieszynka miała miejsce w trakcie meczu, w którym zawodnik doznał również urazu, co dodatkowo komplikuje jego sytuację w zespole. Francuska prasa podkreśla, że gesty o charakterze agresywnym są surowo tępione przez ligowe władze, niezależnie od prowokacji ze strony trybun.
