Trener Rakowa Częstochowa, Marek Papszun, z determinacją wypowiedział się na konferencji prasowej przed jutrzejszym rewanżowym meczem trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji UEFA przeciwko Maccabi Hajfa.
Papszun: Pierwszy mecz powinniśmy wygrać
"Ważny mecz przed nami, bo rewanżowy i o awans do kolejnej rundy, do play-offów Ligi Konferencji. Przyjechaliśmy z jednym celem: odrobić straty i awansować. Jesteśmy, myślę, dobrze przygotowani, zdeterminowani. Będziemy walczyć jutro do ostatniej minuty ile będzie trzeba, żeby ten awans osiągnąć" - podkreślił szkoleniowiec częstochowskiego klubu.
Papszun jest przekonany, że jego zespół powinien był wygrać pierwszy mecz przeciwko izraelskiej drużynie.
"Chcemy się po prostu zrewanżować, bo z naszej perspektywy powinniśmy tamten mecz wygrać. Zdecydowanie zrobiliśmy bardzo dużo, żeby zwyciężyć, ale w tym pojedynczym meczu do tego nie doszło" - stwierdził trener.
Według Papszuna kluczem do sukcesu będzie zachowanie jakości gry z pierwszego spotkania, ale z dodaniem skuteczności.
"Jeżeli zagramy z takim nastawieniem, z taką jakością i dołożymy skuteczność, to będzie to jutro dobrze i będziemy świętować" - powiedział z przekonaniem.
Podczas konferencji pojawił się również wątek drobnego incydentu, który miał miejsce przed spotkaniem z mediami. Trener zbagatelizował sprawę mówiąc:
"Nieporozumienie jakieś, przeciwnik zbyt późno zszedł z boiska i nastąpiła kolizja. Takie sytuacje czasami się zdarzają. Można to traktować trochę jako żart i sytuację, z której bardziej należy się pośmiać niż wyolbrzymiać."
Szkoleniowiec odniósł się także do sytuacji jednego z zawodników, który zgłosił problemy zdrowotne.
"Brunesz zgłosił kontuzję przed poprzednim meczem. Weryfikacja pokazała, że tego urazu nie było. Trenował normalnie, dzisiaj w rozmowie ze mną zgłosił złe samopoczucie i brak gotowości" - wyjaśnił Papszun, zaznaczając, że jest to temat między zawodnikiem a klubem.
