Elena Rybakina awansowała do półfinału turnieju Miami Open po dramatycznym starciu z Jessicą Pegulą. Kazaszka wygrała 2-6, 6-3, 6-4, ale to nie sam wynik budzi największe emocje, lecz zachowanie zawodniczki na korcie. Druga rakieta świata przyznała się do poważnych problemów z opanowaniem nerwów w trakcie rywalizacji.
Początek spotkania był dla Rybakiny fatalny, co doprowadziło do otwartego konfliktu z jej trenerem, Stefano Vukovem. Gdy Pegula prowadziła 5-2 w pierwszym secie, między zawodniczką a szkoleniowcem doszło do ostrej wymiany zdań. Tenisistka nie potrafiła kontrolować swoich błędów, co przełożyło się na frustrację i agresywne nastawienie. Na konferencji prasowej mistrzyni Australian Open wyznała wprost, że straciła panowanie nad własną postawą i zaczęła się niepotrzebnie spieszyć.
Przełomowa zmiana nastawienia i wielki hit w półfinale
Kluczem do zwycięstwa okazała się przerwa przed drugim setem, kiedy Rybakina postanowiła zmienić dynamikę meczu i uspokoić oddech. Oprócz sfery mentalnej, zawodniczka poprawiła grę przy siatce, co jest efektem nacisków ze strony jej sztabu szkoleniowego. Skuteczne woleje pozwoliły jej przejąć inicjatywę i zamknąć spotkanie po dwóch godzinach i piętnastu minutach walki. Teraz przed Kazaszką kolejne ogromne wyzwanie, które zelektryzuje kibiców na całym świecie.
W półfinale dojdzie do starcia na samym szczycie rankingu, ponieważ Rybakina zmierzy się z Aryną Sabalenką. Białorusinka pokonała Hailey Baptiste 6-4, 6-4, doprowadzając do trzeciego pojedynku z Kazaszką w 2026 roku. Bilans ich tegorocznych spotkań jest remisowy, a Rybakina podkreśla, że gra przeciwko liderce rankingu zawsze zmusza ją do wchodzenia na wyższy poziom. Tenisistka zapowiada, że kluczem do sukcesu będzie serwis i zachowanie świeżości przed kolejną bitwą.
