Jack Draper wraca do rywalizacji po serii wyniszczających kontuzji, które zepchnęły go na margines wielkiego tenisa. Brytyjczyk, który jeszcze niedawno zajmował czwarte miejsce w światowym rankingu, obecnie plasuje się dopiero na 160. pozycji. Przed startem turnieju w Eastbourne zawodnik szczerze opowiedział o traumatycznych miesiącach walki z własnym ciałem i psychicznym obciążeniu wynikającym z gwałtownego zjazdu w zestawieniu ATP.
Ostatni rok był dla 24-latka pasmem nieszczęść, w którym urazy ramienia i kolana skutecznie uniemożliwiały mu regularną grę. Draper nie pojawił się na korcie od kwietnia, kiedy to z powodu bólu musiał poddać mecz podczas turnieju w Barcelonie. Tenisista przyznał, że obserwowanie z boku, jak wypracowana pozycja w elicie znika z tygodnia na tydzień, było dla niego wyjątkowo bolesnym doświadczeniem, nieporównywalnym z innymi dyscyplinami sportu.
„Tenis to trudny sport, ponieważ byłem w pierwszej dziesiątce na świecie, robiłem wielkie rzeczy, a nagle co tydzień tracisz swój ranking. To nie jest jak drużyna piłkarska, gdzie rezerwowy może wejść i zająć twoje miejsce. To tak, jakbyś oglądał swój własny upadek” – wyznał Draper. Zawodnik podkreślił jednak, że mimo trudności nie uważa się za sportowca „szklanego” i wierzy, że limit pecha został już wyczerpany, a on sam jest silniejszy niż wskazują na to ostatnie miesiące.
Nowy etap pod okiem legendy
Nadzieję na przełom daje nowa współpraca szkoleniowa. W boksie Drapera zasiądzie sir Andy Murray, który objął rolę jego trenera. Obaj zawodnicy znają się doskonale z występów w Pucharze Davisa, a ich relacja wykracza poza zwykły układ zawodowy. Draper liczy, że ogromna wiedza i doświadczenie Murraya pomogą mu odzyskać pewność siebie, którą stracił przez ciągłe wizyty u lekarzy i rehabilitantów przed nadchodzącym Wimbledonem.
„Jego wiedza tenisowa jest niesamowita. W ciągu ostatniego roku straciłem dużo pewności co do swojego ciała, którą teraz odbudowuję. Posiadanie kogoś, kto wierzy w ciebie jako osobę i gracza, a jednocześnie jest jedną z twoich największych inspiracji, to ogromny plus” – dodał Brytyjczyk. Draper zaznaczył, że jego celem nie jest tylko chwilowy powrót na trawę, ale trwałe zadomowienie się w tourze i zakończenie etapu ciągłego wycofywania się z turniejów.
