Zimowe testy w Bahrajnie obnażyły nieoczekiwane wyzwanie, z którym zmierzą się zespoły F1 w 2026 roku. Zarządzanie energią i oponami podczas jednego okrążenia staje się skomplikowaną grą sprzecznych interesów.
Sergio Perez przyznał, że wahania tempa na długich przejazdach sięgały nawet ośmiu dziesiątych sekundy na okrążeniu. Stabilizacja oddawania energii to teraz priorytet dla Cadillaca, ale prawdziwe schody zaczynają się w kwalifikacjach. George Russell zauważył, że najszybsze pokonywanie zakrętów paradoksalnie szkodzi czasowi całego kółka. Agresywna jazda pochłania więcej energii elektrycznej i ogranicza jej odzyskiwanie, co sprawia, że zyskane w łukach dziesiąte części sekundy uciekają później na prostych z powodu pustej baterii. To wymusza na kierowcach jazdę czysto taktyczną.
Mario Isola z Pirelli wskazuje na kluczowy konflikt: aby dogrzać przednie opony na gładkim lub zimnym asfalcie, kierowca musi mocno naciskać na okrążeniu wyjazdowym. Jednak nowe przepisy sprawiają, że zespoły chcą oszczędzać każdy dżul energii na finałowy przejazd. W efekcie w Bahrajnie widzieliśmy już podwójne okrążenia przygotowawcze. To jedyny sposób, by stopniowo wprowadzić ogumienie w odpowiednie okno pracy, nie drenując przy tym akumulatorów. Włoch przyznał, że skala tego zjawiska zaskoczyła dostawcę opon, choć potwierdziła słuszność prac nad szerszym zakresem roboczym mieszanek.
Szef Haasa, Ayao Komatsu, z niepokojem patrzy na tory takie jak Baku, Las Vegas czy Szanghaj. Tam niska przyczepność i specyficzne warunki sprawią, że optymalizacja baterii i opon stanie się wielowymiarowym problemem. Największym wyzwaniem będą weekendy sprinterskie, gdzie na znalezienie złotego środka pozostanie tylko jedna godzina treningu. Komatsu nie ukrywa, że nie czeka z niecierpliwością na wizytę w Chinach, gdzie presja na precyzję procedur będzie ogromna. Każdy błąd w tym kruchym balansie może zrujnować szanse na wysokie miejsce startowe.
