Jannik Sinner wyrasta na postać, która może zdominować światowy tenis na lata. Choć w liczbie tytułów wielkoszlemowych wciąż goni Carlosa Alcaraza, były brytyjski numer jeden, Greg Rusedski, postawił sprawę jasno. Porównał Włocha do samego Novaka Djokovicia, nazywając go ulepszoną wersją serbskiego rekordzisty.
Rusedski w swoim podcaście podkreślił, że Sinner dysponuje niesamowitą odpornością psychiczną, którą udowodnił, radząc sobie z trudnym okresem po sprawie związanej z zanieczyszczeniem niedozwolonymi substancjami i trzymiesięcznym zawieszeniem. Tenisista odciął się od zewnętrznego zgiełku, skupiając się wyłącznie na opinii najbliższego otoczenia. Zdaniem eksperta to właśnie ta mentalność, połączona z rygorystyczną dietą i ciągłym rozwojem fizycznym, czyni go zawodnikiem kompletnym i bezlitosnym dla rywali na korcie.
Bez litości dla rywali na korcie
Ekspert odrzucił narrację, jakoby styl Włocha był nudny czy robotyczny. Zauważył, że Sinner stale wzbogaca swój tenis o skróty i częstsze wypady do siatki. Rusedski określił go mianem „Novaka Djokovicia 2.0”, zaznaczając, że obecnie 24-latek robi wszystko to, co Serb, ale z racji wieku dysponuje większą siłą. Choć Alcaraz po zwycięstwie w Australian Open ma na koncie siedem tytułów wielkoszlemowych, Sinner z czterema pucharami i triumfem w Indian Wells depcze mu po piętach.
Rywalizacja tej dwójki staje się głównym punktem odniesienia w męskim tenisie. Sinner, który w styczniu przegrał z Djokoviciem w półfinale Australian Open, od tego czasu prezentuje wybitną formę, wygrywając turniej w Indian Wells bez straty seta. Teraz Włoch kontynuuje swoją serię w Miami Open, systematycznie odrabiając stratę do Alcaraza w rankingu ATP. Rusedski uważa, że kontrastujące osobowości obu młodych gwiazd są dokładnie tym, czego sport potrzebuje po erze wielkich mistrzów.
