Everton intensyfikuje poszukiwania nowego napastnika, a na szczycie listy życzeń pojawiło się nazwisko, które może zaskoczyć wielu kibiców. Jak donoszą media, klub z Liverpoolu rozważa transfer Troya Parrotta z AZ Alkmaar jako alternatywę dla niezwykle drogiego Liama Delapa.
Głównym problemem w negocjacjach z Chelsea pozostają finanse. Londyńczycy oczekują za Delapa aż 40 milionów funtów, co uczyniłoby go najdroższym napastnikiem w historii Evertonu. David Moyes i władze klubu mają jednak poważne wątpliwości, czy warto ryzykować tak ogromną sumę. Delap ma za sobą rozczarowujący sezon na Stamford Bridge, gdzie w 41 występach zdobył zaledwie dwie bramki. Wydanie rekordowej kwoty na zawodnika po tak słabej kampanii jest trudne do uzasadnienia, zwłaszcza przy zainteresowaniu ze strony Nottingham Forest i Newcastle United.
Niesamowite liczby alternatywy z ligi holenderskiej
W tej sytuacji Troy Parrott wyrasta na faworyta do wzmocnienia ataku. 24-latek notuje kapitalny okres, mając na koncie 43 udziały przy bramkach, w tym 31 goli strzelonych dla AZ Alkmaar. Jego forma eksplodowała również w reprezentacji Irlandii, gdzie pięć trafień w dwóch kluczowych meczach przybliżyło kadrę do awansu na mistrzostwa świata. Parrott udowodnił, że techniczne środowisko Eredivisie pozwoliło mu dojrzeć i rozwinąć umiejętność gry kombinacyjnej, co idealnie wpisuje się w wizję budowaną przez Moyesa.
Eksperci nie mają wątpliwości, że napastnik jest gotowy na powrót do Premier League. „Parrott zasłużył na szansę powrotu do wielkiej europejskiej ligi” – przyznał były bramkarz Shay Given. Choć jego wcześniejsze wypożyczenia z Tottenhamu do Championship nie były udane ze względu na fizyczny styl gry, obecna pewność siebie i instynkt strzelecki stawiają go w zupełnie innym miejscu. Everton wierzy, że sprowadzenie Irlandczyka będzie ruchem znacznie bezpieczniejszym finansowo i efektywniejszym sportowo niż walka o Delapa.
