Lando Norris zasiadł za kierownicą nowego hypercara McLarena o oznaczeniu MCL-HY podczas testów na torze Algarve w Portugalii. Panujący mistrz świata Formuły 1 pokonał 38 okrążeń, zbierając dane przed planowanym na 2027 rok debiutem marki w wyścigach długodystansowych.
Brytyjczyk w rozmowie z Autosportem przyznał, że poziom skomplikowania ustawień w maszynie klasy WEC go zaskoczył. Choć bolidy F1 uchodzą za szczyt technologii, Norris zauważył, że to właśnie w hypercarze inżynierowie mają większą swobodę w operowaniu elektroniką. Jego zdaniem obecne przepisy w królowej motorsportu są pod tym względem znacznie bardziej restrykcyjne, co ogranicza możliwości modyfikacji charakterystyki auta w trakcie jazdy.
Elektronika jak w dawnej Formule 1
„Poziom szczegółowości, w jaki wchodzą, jest szalony. W niektórych sytuacjach mają znacznie większe pole manewru niż my w Formule 1. To trochę jak stara szkoła F1, kiedy panowała większa dowolność w tym, co można było zrobić, co jest dobrą rzeczą” – ocenił Norris. Kierowca zaznaczył, że mimo dużej masy i mniejszego docisku, MCL-HY wciąż sprawia wrażenie bardzo szybkiej maszyny, a praca z Mikkelem Jensenem i Laurensem Vanthoorem pozwoliła mu poznać inne style jazdy.
Testy w Portimao odbyły się w poniedziałek, tuż po inauguracyjnym wyścigu Formuły 1 na nowym torze w Madrycie, gdzie Norris wywalczył pole position. 26-latek traktuje te jazdy wyłącznie jako formę nauki, która ma pomóc mu w lepszym przygotowaniu do startów w Grand Prix.
Mimo że przyszłoroczny wyścig 24h Le Mans nie koliduje z kalendarzem F1, Norris stanowczo ucina plotki o szybkim debiucie w tej legendarnej imprezie. „W ogóle o tym nie myślałem. Cała moja uwaga skupia się na F1 i tak pozostanie. Nigdy nie poświęcę niczego w Formule 1 dla innej serii” – zadeklarował mistrz świata. Dodał jednak, że start w WEC jest projektem, który chciałby zrealizować w dalszej przyszłości, być może za kilka lat.
