Novak Djokovic staje przed szansą na wywalczenie ósmego trofeum Wimbledonu, co pozwoliłoby mu zrównać się z legendarnym Rogerem Federerem. Choć rywale tacy jak Jannik Sinner czy Alexander Zverev są gotowi do walki, za Serbem stoi niezwykła statystyka, która powtarza się regularnie od 2014 roku.
Kluczem do optymizmu 24-krotnego mistrza wielkoszlemowego jest fakt, że tegoroczny Wimbledon odbywa się w trakcie piłkarskich mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Djokovic wygrywał na trawiastych kortach SW19 podczas trzech ostatnich mundiali. Triumfował w 2014 roku, gdy piłkarze grali w Brazylii, w 2018 roku podczas turnieju w Rosji oraz w 2022 roku, kiedy gospodarzem był Katar. Ta trwająca 12 lat zależność sprawia, że Serb czuje się wyjątkowo pewnie przed startem imprezy.
Łaskawa drabinka i droga do 25. tytułu
Analiza tegorocznej drabinki wskazuje, że losowanie było dla Djokovicia wyjątkowo korzystne, zwłaszcza w porównaniu do trudnej przeprawy na Roland Garros. Pierwszym rywalem Serba jest Yibing Wu, a prawdziwe wyzwania rankingowe zaczną się dopiero w czwartej rundzie. Do tego etapu Djokovic nie zmierzy się z żadnym zawodnikiem z czołowej dwudziestki piątki rankingu ATP, co daje mu idealną okazję do wejścia w rytm meczowy przed decydującymi starciami.
Największe przeszkody czekają na niego w strefie medalowej. W potencjalnym półfinale może dojść do wielkiego rewanżu z Jannikiem Sinnerem, natomiast w finale drabinka przewiduje starcie z Alexandrem Zverevem. Mimo to eksperci wskazują, że Wimbledon to dla Serba najlepsza szansa na zdobycie 25. tytułu wielkoszlemowego w karierze. Po drodze może wyeliminować takich graczy jak Stefanos Tsitsipas, Andrey Rublev czy Felix Auger-Aliassime, budując formę na najważniejsze mecze turnieju.
