Anastasia Potapova wyrasta na największą sensację turnieju w Madrycie. Rosjanka została pierwszą w historii „lucky loserką”, która awansowała do półfinału imprezy rangi WTA 1000. Po pokonaniu byłej liderki rankingu Karoliny Pliskovej, tenisistka notuje spektakularny awans w światowym zestawieniu.
Droga Potapovej do strefy medalowej przypomina filmowy scenariusz. Zawodniczka odpadła w ostatniej rundzie kwalifikacji i tylko dzięki wycofaniu się Madison Keys wskoczyła do głównej drabinki. Wykorzystała tę szansę bezlitośnie. Na jej rozkładzie znalazły się już Zhang Shuai, Jelena Ostapenko oraz wiceliderka rankingu Elena Rybakina. W ćwierćfinale stoczyła morderczy, trzysetowy bój z Pliskovą, wygrywając 6:1, 6:7, 6:3. Czeszka, która wraca po kontuzjach, mimo porażki zanotowała awans o 68 pozycji w rankingu WTA.
Miłość i wielkie pieniądze na horyzoncie
W decydującym secie starcia z Pliskovą Potapova przeżywała kryzys mentalny. Jak sama przyznała, uratowała ją obecność partnera, tenisisty Tallona Griekspoora, który pojawił się na trybunach w kluczowym momencie. Dzięki tej wygranej Rosjanka przesunęła się z 56. na 38. miejsce w rankingu live, a finał może dać jej nawet 27. lokatę. To nieprawdopodobny wynik, biorąc pod uwagę, że jeszcze w marcu była bliska wypadnięcia z pierwszej setki. Teraz o finał powalczy z Martą Kostyuk.
