Real Madryt wraca do wielkiej formy w kluczowym momencie sezonu La Liga. Królewscy rozbili Elche 4:1, a ozdobą spotkania był trafienie Ardy Gulera, który posłał piłkę do siatki uderzeniem z własnej połowy boiska. Zespół prowadzony przez Alvaro Arbeloę wygrał trzeci mecz z rzędu we wszystkich rozgrywkach i traci już tylko cztery punkty do prowadzącej w tabeli Barcelony.
Barcelona nie zamierza jednak oddawać pola i odpowiedziała efektownym zwycięstwem 5:2 nad Sevillą. Głównym bohaterem ekipy Hansiego Flicka został Raphinha, który popisał się hat-trickiem, a kolejne bramki dołożyli Dani Olmo oraz Joao Cancelo. Choć ofensywa Dumy Katalonii imponuje skutecznością, trener ma powody do niepokoju przez postawę defensywy, która wciąż nie prezentuje najwyższego poziomu przed decydującą fazą rozgrywek.
Kryzys w Katalonii i seria Atletico Madryt
Zupełnie inne nastroje panują w Espanyolu, który przedłużył serię bez zwycięstwa do jedenastu spotkań. Drużyna z Barcelony prowadziła z Mallorcą po golu Charlesa Pickela, ale strzelec bramki obejrzał czerwoną kartkę, co rywale wykorzystali, wygrywając 2:1. Dzięki tej wygranej Martin Demichelis wyprowadził swój zespół ze strefy spadkowej, podczas gdy marzenia Espanyolu o europejskich pucharach niemal całkowicie wygasły.
W czołówce umacnia się Atletico Madryt, które zanotowało czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu, pokonując Getafe 1:0. Diego Simeone zdecydował się na rotację składem przed Ligą Mistrzów, zostawiając największe gwiazdy na ławce rezerwowych. Tymczasem Athletic Club skomplikował swoją sytuację w walce o Europę, przegrywając 0:3 z Gironą. Co ciekawe, jedną z bramek dla rywali zdobył Hugo Rincon, wypożyczony właśnie z klubu z Bilbao.
