RC Strasbourg wyrasta na rewelację Ligi Konferencji po wyeliminowaniu Mainz w ćwierćfinale rozgrywek. Francuski zespół odrobił dwubramkową stratę z pierwszego meczu i pewnie awansował do kolejnej rundy. Jak donoszą media, to historyczny moment dla klubu, który nigdy wcześniej nie zaszedł tak daleko w Europie.
Atmosfera przed rewanżem była gęsta, a kapitan Emanuel Emegha po meczu otwarcie uderzył w rywali z Niemiec. Piłkarz stwierdził, że zawodnicy Mainz wykazali się brakiem szacunku w pierwszym spotkaniu. Strasbourg zachował jednak spokój i odpowiedział na boisku, wygrywając u siebie aż 4:0. Wiara w sukces była widoczna już wcześniej w wypowiedziach Diego Moreiry oraz trenera Gary'ego O'Neila, którzy zapowiadali wielki powrót.
Historyczny awans i starcie z Rayo Vallecano
Sygnał do ataku dał Sébastien Nanasi, który trafił do siatki w 26. minucie meczu. Jeszcze przed przerwą stan dwumeczu wyrównał Abdoul Ouattar, doprowadzając kibiców do euforii. Druga połowa przyniosła ogromne emocje, gdy Emegha zmarnował rzut karny. Sytuację uratował Julio Enciso, wyprowadzając zespół na prowadzenie zaledwie trzy minuty później. Ostateczny cios zadał sam kapitan, który zrehabilitował się za błąd z jedenastu metrów i ustalił wynik spotkania.
Zwycięstwo 4:2 w dwumeczu oznacza, że Strasbourg po raz pierwszy w swojej historii zagra w półfinale europejskiego pucharu. Sukces ten smakuje wyjątkowo ze względu na styl, w jakim Francuzi odwrócili losy rywalizacji po trudnym starciu w Niemczech. W walce o wielki finał ich przeciwnikiem będzie hiszpańskie Rayo Vallecano. Klub z Alzacji udowodnił, że potrafi przetrwać kryzys i skutecznie odpowiedzieć na prowokacje przeciwnika.
