Lando Norris zdominował Grand Prix Węgier, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo od listopada 2025 roku. Brytyjczyk, startujący z pole position, musiał odrabiać straty po błędzie na starcie, ale ostatecznie nie pozostawił złudzeń rywalom i koledze z McLarena.
Mimo że Oscar Piastri objął prowadzenie na pierwszym okrążeniu, Norris przez cały czas utrzymywał mordercze tempo. Sytuacja zmieniła się po seriach zjazdów do boksów, gdy Brytyjczyk wyjechał przed Australijczykiem. W ciągu zaledwie 15 okrążeń Norris odjechał partnerowi z zespołu na 13 sekund, zanim Piastri musiał wycofać się z rywalizacji z powodu awarii skrzyni biegów. Zwycięzca wyścigu wprost przyznał, że czuł ogromną przewagę nad drugim bolidem McLarena, co wywołało spore poruszenie w padoku.
Bezkompromisowa ocena własnej formy
Norris nie zamierzał ukrywać, że czuł się tego dnia najszybszym kierowcą w stawce. „Widząc, jakie miałem tempo, byłem po prostu lepszy w każdym sensie, zarówno pod względem zużycia opon, jak i szybkości. Byłem przekonany, że i tak wygram ten wyścig” – stwierdził bez ogródek kierowca McLarena. Podkreślił, że choć samochód momentami prowadził się fatalnie, to jego wydajność pozwoliła mu wejść w rytm, który był nieosiągalny dla reszty stawki, w tym dla Maxa Verstappena, którego wyprzedził o 15 sekund.
Kierowca odniósł się również do wewnętrznych zasad zespołu, które ograniczały jego agresję na torze. Przyznał, że chciał zjechać na pit-stop wcześniej, by wykorzystać czyste powietrze, ale musiał podporządkować się strategii chroniącej interes ekipy. „Chcę wygrywać i z pewnością miałem znacznie lepsze tempo niż on. Byliśmy dziś na innym poziomie” – podsumował Norris. Wygrana w Budapeszcie pozwoliła mu przełamać serię 12 wyścigów bez triumfu, choć w klasyfikacji generalnej wciąż zajmuje piąte miejsce.
