„Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę”. Legenda tenisa wstrząśnięta postawą Novaka Djokovicia

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
6 marca 2026 15:17
„Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę”. Legenda tenisa wstrząśnięta postawą Novaka Djokovicia
Źródło: tennis365.com

Novak Djokovic przygotowuje się do pierwszego występu od czasu porażki w finale Australian Open z Carlosem Alcarazem. Tim Henman, były numer jeden brytyjskiego tenisa, przyznaje wprost, że podczas turnieju w Melbourne przecierał oczy ze zdumienia, obserwując grę serbskiego mistrza.

Djokovic przyjechał do Australii bez żadnej praktyki meczowej od listopada zeszłego roku. Brak rytmu był widoczny od pierwszych rund, w których Serb wyraźnie się męczył. Prawdziwy kryzys przyszedł w ćwierćfinale przeciwko Lorenzo Musettiemu. Włoch prowadził już 2:0 w setach i wydawało się, że obrońca tytułu pakuje walizki. Dopiero kontuzja rywala otworzyła Djokoviciowi drogę do półfinału, gdzie czekał rozpędzony Jannik Sinner. Henman nie dawał wtedy Serbowi większych szans na sukces.

Strach przed kompromitacją na korcie

Siedząc w kabinie komentatorskiej, Henman obawiał się najgorszego scenariusza dla 24-krotnego mistrza wielkoszlemowego. Sinner zdominował początek meczu, a poziom gry Serba był tak niski, że Brytyjczyk spodziewał się bolesnej kompromitacji. Djokovic jednak przetrwał napór, zmienił taktykę na ekstremalnie agresywną i zaczął trafiać niemal każdą piłkę w linię. Henman podkreśla, że po 20 latach obserwowania kariery Serba, ten powrót i zwycięstwo w pięciu setach były dla niego czymś absolutnie niewiarygodnym.

W wielkim finale przeciwko Carlosowi Alcarazowi sytuacja uległa zmianie. Choć Djokovic wygrał pierwszego seta 6:2, Hiszpan znalazł sposób na przełamanie jego oporu. Henman zauważa, że Alcaraz, w przeciwieństwie do Sinnera, postawił na większą różnorodność zagrań, używając slajsa i wydłużając wymiany. To właśnie ta zmiana rytmu okazała się kluczowa i odebrała Serbowi szansę na 25. tytuł wielkoszlemowy. Teraz obaj zawodnicy mogą spotkać się ponownie w półfinale turnieju w Indian Wells.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!