Kolejny rozdział w trwającej od miesięcy aferze Red Bulla właśnie się zamknął. Osoba, która rozpoczęła burzę wokół byłego szefa zespołu Christiana Hornera, oficjalnie opuściła struktury mistrzowskiej ekipy. Kobieta, która oskarżyła Brytyjczyka o niestosowne zachowania, znalazła już nowe zatrudnienie w świecie motorsportu.
W skrócie:
- Asystentka Christiana Hornera, której oskarżenia wywołały skandal w Red Bull Racing, opuściła zespół
- Po zawieszeniu z pełnym wynagrodzeniem kobieta znalazła już nową pracę w świecie motorsportu
- Horner został zwolniony w lipcu 2025 po 20 latach na stanowisku szefa zespołu, oficjalnie z powodów sportowych
Sexting, władza i upadek imperium Red Bulla
Cała sprawa rozpoczęła się na początku 2024 roku, gdy osobista asystentka Christiana Hornera oskarżyła go o niestosowne zachowanie o charakterze seksualnym. Zarzuty dotyczyły manipulacji i wykorzystywania pozycji władzy, co doprowadziło do głębokiego rozłamu wewnątrz zespołu i zapoczątkowało zaciekłą walkę o wpływy w stajni z Milton Keynes.
Sytuacja nabrała rumieńców, gdy podczas Grand Prix Bahrajnu do mediów i czołowych przedstawicieli F1 trafiła anonimowa wiadomość zawierająca rzekome intymne rozmowy między Hornerem a jego asystentką. Chociaż wewnętrzne dochodzenie Red Bulla oczyściło Hornera z zarzutów już w marcu 2024, reputacyjne szkody były nie do naprawienia.
Po 20 latach u sterów mistrzowskiej ekipy, w lipcu 2025 roku Horner został zwolniony ze stanowiska. Oficjalnym powodem była słaba forma zespołu, jednak nieoficjalnie wiadomo, że zakulisowe napięcia i permanentny konflikt wewnętrzny przesądziły o losie Brytyjczyka. Według doniesień mediów, były szef może otrzymać astronomiczną odprawę sięgającą nawet 70 milionów euro.
W tym wielkim zamieszaniu, los informatorki pozostawał długo niewyjaśniony. Jak donosi brytyjski "Daily Mail", po odrzuceniu jej oskarżeń kobieta została zawieszona, otrzymując jednak pełne wynagrodzenie. Teraz jej współpraca z Red Bullem została ostatecznie zakończona, a ona sama znalazła nowe miejsce w świecie wyścigów.
Szczegóły dotyczące tożsamości kobiety oraz jej nowej roli pozostają tajemnicą ze względów prawnych. Choć formalnie afera dobiegła końca wraz z odejściem obu zaangażowanych stron, eksperci są zgodni - reperkusje tego skandalu będą ciążyły nad Red Bullem jeszcze przez długi czas.
Równolegle do tych wydarzeń, zespół zmaga się z poważnymi problemami sportowymi. Po latach dominacji, Red Bull traci swoją przewagę techniczną nad konkurencją, a przyszłość Maxa Verstappena w zespole stoi pod znakiem zapytania. Obserwatorzy F1 zadają sobie pytanie, czy to początek końca wielkiego imperium, które przez lata dominowało w najważniejszej serii wyścigowej świata.
