Przemysław Wiśniewski to jedno z największych odkryć Jana Urbana podczas wrześniowego zgrupowania reprezentacji Polski. Obrońca Spezii Calcio zadebiutował w kadrze i od razu rozegrał pełne 90 minut w meczach z Holandią i Finlandią. Szczególnie po drugim spotkaniu kibice mogli zobaczyć, jak wiele znaczy dla niego gra z orzełkiem na piersi, gdy wykonał wzruszający gest wobec fanów na Stadionie Śląskim.
W skrócie:
- Przemysław Wiśniewski zadebiutował w reprezentacji Polski w meczach z Holandią (1:1) i Finlandią (3:1)
- Po końcowym gwizdku meczu z Finlandią obrońca nie opuścił od razu murawy, zostając na boisku, by podziękować kibicom
- Jan Urban podkreślił, że od początku wierzył w umiejętności Wiśniewskiego i widział jego progres w ostatnich miesiącach
Debiut jak marzenie - od zera do bohatera
Przemysław Wiśniewski to piłkarz, o którym jeszcze kilka tygodni temu mało kto myślał w kontekście reprezentacji Polski. Jan Urban postanowił jednak zaufać 25-letniemu obrońcy i umieścił go w wyjściowym składzie na mecz z Holandią. Decyzja, która początkowo mogła wydawać się ryzykowna, okazała się strzałem w dziesiątkę.
Wiśniewski zagrał bardzo solidne zawody przeciwko jednemu z faworytów Ligi Narodów, a następnie potwierdził swoją dobrą formę w starciu z Finlandią. "Sprawdził się na tle Holandii, a z Finlandią uwiarygodnił. I naprawdę nie było widać, że były to jego pierwsze mecze w kadrze" - ocenił Dawid Szymczak ze Sport.pl.
Obrońca Spezii Calcio utworzył zgrany duet stoperów z Janem Bednarkiem, dając reprezentacji Polski stabilność w defensywie, której tak brakowało w ostatnich miesiącach. Jego spokój w rozegraniu i pewność w pojedynkach powietrznych sprawiły, że trudno było uwierzyć, iż to jego pierwsze występy w narodowych barwach.
Gest, który chwyta za serce - "Klasy nie kupisz"
To, co wydarzyło się po meczu z Finlandią, pokazuje, jak wiele znaczy dla Wiśniewskiego gra w reprezentacji Polski. Gdy większość zawodników udała się do szatni po końcowym gwizdku, obrońca pozostał na murawie Stadionu Śląskiego. Nagrania, które pojawiły się w mediach społecznościowych, pokazują jak Wiśniewski podchodzi do każdej z trybun, dziękując kibicom za doping.
W pewnym momencie dostrzegł małego chłopca w koszulce reprezentacji Polski, który wyciągał ręce w jego kierunku. Wiśniewski bez wahania podszedł do młodego fana, zdjął swoje buty, podpisał je i wręczył chłopcu na pamiątkę. Ten spontaniczny gest wywołał falę pozytywnych komentarzy w sieci. "Klasy nie kupisz", "To się nazywa szacunek do kibiców", "Dżentelmen boiska" - pisali fani pod nagraniami z tego wydarzenia.
Dziesiątki autografów podpisane, a na koniec jeszcze piątka z chłopakami od piłek. Klasy nie kupisz! pic.twitter.com/curGEEIUqp
— Michał Sochalski (@MichalSochalski) September 7, 2025
Urban od początku wierzył w swojego podopiecznego
Nowy selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban nie ukrywa, że od dawna śledził postępy Wiśniewskiego i wiedział, że stać go na grę na najwyższym poziomie. "Widać, ile to dla niego znaczy. Dał się chłopak polubić. Znam go i wiedziałem, na co go stać. Widziałem też, że zrobił duży progres" - podkreślił Urban na pomeczowej konferencji.
Wybór Wiśniewskiego do wyjściowego składu okazał się jednym z kluczowych ruchów Urbana, który już na początku swojej kadencji pokazuje, że nie boi się stawiać na mniej znanych zawodników, jeśli tylko widzi w nich potencjał. Po dwóch meczach można śmiało powiedzieć, że Przemysław Wiśniewski wykorzystał swoją szansę w stu procentach i najprawdopodobniej na stałe zagości w kadrze reprezentacji Polski.
Dla samego zawodnika Spezii to dopiero początek przygody z reprezentacją, ale jeśli utrzyma formę z ostatnich spotkań, może stać się ważnym punktem drużyny na lata. Na razie swoją postawą na boisku i zachowaniem poza nim zdobył serca kibiców, udowadniając, że na grę z orzełkiem na piersi trzeba sobie zasłużyć nie tylko umiejętnościami, ale i charakterem.
Źródło: sport.pl
