Emma Raducanu ponownie łączy siły z Andrew Richardsonem, co wywołało lawinę komentarzy w świecie tenisa. John Lloyd, były finalista Australian Open, w mocnych słowach ocenił przeszłe decyzje Brytyjki, nazywając rozstanie z trenerem po sukcesie w US Open błędem wykraczającym poza granice logiki.
Historia współpracy tej dwójki jest bezprecedensowa. Richardson prowadził Raducanu podczas jej historycznego triumfu w US Open w 2021 roku, gdzie jako 150. rakieta świata wygrała dziesięć meczów bez straty seta. Tuż po tym sukcesie tenisistka podjęła szokującą decyzję o zakończeniu współpracy. Od tamtego momentu 23-letnia dziś zawodniczka współpracowała z pięcioma stałymi trenerami oraz wieloma innymi na zasadzie okresu próbnego, co nie przyniosło jej kolejnych tytułów w cyklu WTA.
Krytyka legendarnego tenisisty i porównanie do klubu piłkarskiego
John Lloyd w rozmowie z Tennis365 nie ukrywał zdumienia postawą zawodniczki. „Nie mam pojęcia, dlaczego to się wtedy skończyło — to była najbardziej nielogiczna rzecz, jaką widziałem od lat” — przyznał bez ogródek. Ekspert porównał sytuację Raducanu do klubu piłkarskiego Watford, znanego z nieustannych zmian na stanowisku menedżera. Lloyd podkreślił, że taka „obrotowa brama” dla szkoleniowców po prostu nie działa i ma nadzieję, że tym razem współpraca z Richardsonem potrwa znacznie dłużej.
Efekty powrotu do sprawdzonego duetu są już widoczne na korcie. Choć Raducanu odpadła w pierwszych rundach w Strasburgu oraz Roland Garros, to podczas turnieju w Queen’s Club dotarła aż do finału. Po drodze pokonała takie zawodniczki jak Sorana Cirstea czy Iva Jovic, ulegając dopiero Donnie Vekic w meczu o tytuł. Lloyd zauważył, że Raducanu jest niezwykle utalentowana i jeśli tylko zaufa Richardsonowi na dłużej, jej awans w rankingu WTA jest tylko kwestią czasu.
