Cezary Kulesza, prezes PZPN, znalazł się w trudnej sytuacji po ujawnieniu kompromitującego nagrania przez portal goniec.pl. Na 17-sekundowym filmie widać prezesa śpiewającego religijną pieśń „Barka” w towarzystwie polityków PiS – Kamila Bortniczuka i Łukasza Mejzy. Co ciekawe, wcześniej Kulesza kategorycznie zaprzeczał istnieniu takiego nagrania, twierdząc, że opisywane zdarzenia nigdy nie miały miejsca.

W skrócie:
- Portal goniec.pl opublikował nagranie z Cezarym Kuleszą śpiewającym „Barkę” razem z politykami PiS, mimo że prezes PZPN wcześniej zaprzeczał istnieniu takiego materiału
- Kulesza podjął kroki prawne przeciwko portalowi, wysyłając oficjalne pisma w celu obrony swojego dobrego imienia
- Nagranie zostało ujawnione jako odpowiedź na zarzuty i kroki prawne podjęte przez Kuleszę wobec portalu goniec.pl
Nagranie, którego miało nie być
Prezes PZPN znalazł się w bardzo niekomfortowej sytuacji. Portal goniec.pl opublikował 17-sekundowy filmik, na którym widać osoby zgromadzone w kółku, śpiewające znaną pieśń religijną „Barka” – ulubioną melodię św. Jana Pawła II. Na nagraniu zostały podpisane trzy osoby: były minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk, polityk Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Mejza oraz prezes PZPN Cezary Kulesza.
Co szczególnie kompromitujące dla Kuleszy, w lipcu tego roku stanowczo zaprzeczał istnieniu takiego nagrania. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” mówił:
„Rzekomo autor widział jakieś zdjęcia i nagrania. Nasuwa się pytanie, dlaczego nie przedstawiono tych zdjęć i nagrań? Odpowiedź jest prosta: takie materiały nie istnieją, ponieważ opisywane zdarzenia nigdy nie miały miejsca. Trudno jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem. W tym tekście przedstawiono insynuacje dotyczące głównie alkoholu, który nigdy nie był ani metodą, ani problemem w pełnieniu mojej funkcji.”
Prawna kontrofensywa prezesa
Cezary Kulesza nie pozostał bierny wobec publikacji goniec.pl. Jak informował w lipcu dziennikarz Sport.pl Dominik Wardzichowski, prezes PZPN postanowił bronić swojego dobrego imienia i walczyć z „pomówieniami i insynuacjami”. Podjął kroki prawne, wysyłając oficjalne pisma. Również cała federacja miała zareagować w podobny sposób.
Jednak w obliczu ujawnienia nagrania, które miało nie istnieć, pozycja prezesa PZPN wydaje się bardzo trudna. Portal goniec.pl jasno uzasadnił swoją decyzję o publikacji materiału: „W obliczu stawianych nam zarzutów i kroków prawnych, ujawniamy fragment materiałów, jakimi dysponujemy”.
Kulesza, który w czerwcu został wybrany na drugą kadencję jako prezes PZPN, od początku swoich rządów borykał się z różnymi wizerunkowymi wpadkami. Ta sytuacja może być kolejnym ciosem w jego reputację. Pozostaje pytanie, czy i jak Kulesza odniesie się do ujawnionego nagrania, którego istnieniu tak stanowczo zaprzeczał.

