Obsada turnieju WTA 500 w Waszyngtonie sypie się na oczach kibiców. Z rywalizacji w stolicy USA wycofało się aż pięć zawodniczek, w tym trzy gwiazdy z czołowej dwudziestki rankingu, co całkowicie zmienia układ sił przed startem zmagań.
Największym ciosem dla organizatorów jest rezygnacja Jasmine Paolini oraz Marty Kostiuk. Włoszka, która zajmuje 15. miejsce w rankingu WTA, zmaga się z urazem stopy i nie pojawi się również w Toronto. Paolini, dwukrotna finalistka turniejów wielkoszlemowych, przekazała smutne wieści za pośrednictwem mediów społecznościowych, tłumacząc, że potrzebuje czasu na regenerację po intensywnym występie na Wimbledonie, gdzie dotarła do ćwierćfinału.
„Niestety zdecydowałam się wycofać z Waszyngtonu i Toronto, aby dać mojej stopie dodatkowy czas na odpoczynek. Przykro mi, że mnie tam nie będzie i życzę wszystkim niesamowitych turniejów” — napisała Jasmine Paolini. Jej miejsce w drabince zajmie Katie Boulter, natomiast za Martę Kostiuk, sklasyfikowaną na 11. pozycji, wskoczyła Elisabetta Cocciaretto. Z listy startowej zniknęły także Iva Jovic, Katerina Siniakova oraz Jaqueline Cristian.
Polskie tenisistki wchodzą do gry
Masowe wycofania otworzyły drzwi do głównej drabinki reprezentantkom Polski. Magdalena Fręch zastąpi w turnieju Ivę Jovic, natomiast Magda Linette zajmie miejsce Kateriny Siniakovej. Mimo braku kilku czołowych rakiet, w Waszyngtonie wciąż wystąpi pięć zawodniczek z top 20, a najwyżej rozstawiona zostanie Jessica Pegula. Tytułu broni Leylah Fernandez, która w ubiegłym roku pokonała w finale Annę Kalinską.
