Świat futbolu wstrzymał oddech w poniedziałek, 31 sierpnia 2026 roku, gdy Lionel Messi oficjalnie ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej. Decyzja 39-letniego lidera Argentyny wywołała natychmiastową reakcję największych postaci dyscypliny, w tym trenera Realu Madryt.
Decyzja Messiego zapadła po niezwykle trudnym dla niego lecie, w którym Argentyna przegrała finał mistrzostw świata, a wkrótce potem zmarł ojciec piłkarza. Fabrizio Romano opublikował oświadczenie zawodnika, w którym ten przyznał, że myślał o tym kroku już dwa dni po finale, a rodzinna tragedia tylko utwierdziła go w przekonaniu, że nadszedł czas na pożegnanie z kadrą. José Mourinho, który obecnie prowadzi Real Madryt, postanowił odłożyć na bok historyczne animozje łączące go z ikoną Barcelony. Portugalczyk, znany z obsesyjnego poszukiwania sposobów na zatrzymanie Argentyńczyka w czasach swoich wcześniejszych rządów na Santiago Bernabéu, tym razem postawił na gest pełen klasy i szacunku.
Szkoleniowiec „Królewskich” zamieścił komentarz pod wpisem Messiego na Instagramie, doceniając jego wkład w historię sportu. „Gratuluję wspaniałej i niezapomnianej kariery reprezentacyjnej. Kolejne Copa América i następne mistrzostwa świata nie będą już takie same” – napisał José Mourinho. To wymowne przesłanie odbiło się szerokim echem w mediach społecznościowych, zwłaszcza że pochodzi od człowieka, który przez lata był symbolem rywalizacji z otoczeniem Argentyńczyka.
Lionel Messi opuszcza drużynę narodową jako postać, którą większość kibiców i ekspertów uznaje za najwybitniejszego piłkarza w dziejach tej dyscypliny.
