Gian Piero Gasperini uciął spekulacje dotyczące przyszłości Manu Kone, który w ostatnich godzinach okna transferowego był łączony z przeprowadzką do Chelsea. Włoski szkoleniowiec po przekonującym zwycięstwie 4:0 nad Lecce rozwiał wątpliwości fanów zgromadzonych na Stadio Olimpico.
Francuski pomocnik wystąpił w dzisiejszym spotkaniu od pierwszej minuty, mimo że według zagranicznych doniesień miał stać się następcą Enzo Fernandeza na Stamford Bridge. Argentyńczyk jest bowiem przymierzany do Manchesteru City, co uruchomiło lawinę plotek o poszukiwaniach nowego zawodnika przez londyńczyków. Gasperini w rozmowie z mediami, cytowanej przez portal SiamoLaRoma, nie zostawił jednak złudzeń co do planów klubu. Włoch podkreślił, że na 24 godziny przed zamknięciem rynku nikt nie rozmawiał z nim o odejściu któregokolwiek z graczy, a właściciele z rodziny Friedkin nie zamierzają nikogo sprzedawać. Sytuacja kadrowa Romy jest na tyle trudna, że szkoleniowiec musiał radzić sobie dzisiaj bez kontuzjowanego nagle Evana Ndicki, a na ławce rezerwowych miał do dyspozycji tylko dwóch napastników.
Absolutnie nie, to wymysł mediów. Nikt nigdy nie rozmawiał ze mną o odejściach, ani w sprawie Kone, ani nikogo innego. Szczególnie teraz, gdy do zamknięcia okna transferowego pozostały tylko 24 godziny
Trener dodał również, że klub nie otrzymał żadnej oficjalnej oferty za Francuza, co czyni plotki o transferze do Chelsea bezzasadnymi.
Roma musi utrzymać szeroki skład ze względu na występy w Lidze Mistrzów, a Gasperini przypomniał, że zespół wciąż czeka na powrót Lorenzo Pellegriniego oraz Devyne'a Renscha.