Jose Mourinho nie przebierał w słowach po tym, jak jego Fenerbahce odpadło z Ligi Europy po rzutach karnych w starciu z Rangers. Portugalczyk oskarżył arbitra o arogancję i kwestionował decyzje VAR.
Trzy karne, których nie było
Fenerbahce wygrało 2:0 w regulaminowym czasie gry po dwóch trafieniach Sebastiana Szymańskiego, jednak to nie wystarczyło do awansu. W serii rzutów karnych lepsi okazali się Szkoci, a były zawodnik Premier League Dusan Tadić oraz Fred nie wykorzystali swoich jedenastek.
"Byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną. Zasłużyliśmy na zwycięstwo po 90 minutach i po dogrywce. Sędzia i VAR zdecydowali, że musimy przejść do karnych, bo nie podyktowali trzech ewidentnych jedenastek w ciągu 120 minut" - grzmiał Mourinho.
Tajemnicza teoria spiskowa
Portugalczyk zasugerował, że jego zespół może być "karany" za wydarzenia z finału Ligi Europy w Budapeszcie w 2023 roku:
"Mam nadzieję, że wszystko co spotyka mój zespół w europejskich pucharach od początku sezonu, nie jest konsekwencją finału w Budapeszcie. Mam nadzieję, że to tylko pech."
"Od tamtego finału i mojej dyskwalifikacji dzieją się z nami takie rzeczy. Nie graliśmy w Lidze Mistrzów przez karnego w 120. minucie przeciwko Lille, którego widział tylko VAR. Nie wygraliśmy z Manchesterem United przez karnego, którego widzieli wszyscy" - wyliczał szkoleniowiec.
Holenderski VAR w ogniu krytyki
Mourinho ostro skrytykował także holenderskiego sędziego VAR van Boekela:
"Dzisiaj przyjechaliśmy tu, a VAR, który podobno jest jednym z najlepszych - jakiś gość z Holandii, van Boekel - nie zobaczył żadnego z trzech karnych."
W następnej rundzie Rangers zmierzą się z Athletic Bilbao. Pierwszy mecz odbędzie się w Glasgow.
