Aryna Sabalenka zakończyła 2025 rok jako mistrzyni US Open i liderka światowego rankingu, ale sezon pozostawił po sobie spory niedosyt. Mimo dominacji w zestawieniu WTA, Białorusinka przegrała zacięte finały Australian Open i French Open, a w półfinale Wimbledonu uległa Amandzie Anisimovej. Naomi Cavaday, była tenisistka i obecna komentatorka, uważa, że Sabalenka musi spojrzeć w lustro, szukając przyczyn tych porażek.
Zdaniem Cavaday, Sabalenka w minionym roku wielokrotnie sama odbierała sobie szanse na końcowe triumfy. Ekspertka twierdzi, że presja związana z byciem numerem jeden na świecie negatywnie wpływała na zawodniczkę w najważniejszych momentach meczów. Choć Białorusinka regularnie dociera co najmniej do półfinałów turniejów wielkoszlemowych, to brak chłodnej głowy w decydujących starciach sprawił, że nie wygrała wszystkich czterech najważniejszych imprez w jednym sezonie.
Problemy na trawie i walka o dominację
Największym wyzwaniem dla liderki rankingu pozostaje Wimbledon. Cavaday wskazuje, że styl gry Sabalenki, oparty na potężnych uderzeniach z długim zamachem, nie współgra idealnie z niskim kozłem piłki na trawiastej nawierzchni. Mimo to, przy problemach serwisowych Coco Gauff i niepokoju w obozie Igi Świątek, to właśnie Białorusinka jest typowana na główną faworytkę nadchodzących miesięcy. Ekspertka przewiduje, że rok 2026 przyniesie Sabalence serię wielkich zwycięstw.
Obecnie tenisistka przygotowuje się do startu w Indian Wells, gdzie spróbuje zdobyć swój pierwszy tytuł w nowym sezonie. Choć Elena Rybakina wróciła do wysokiej formy i dysponuje siłą ognia zdolną zagrozić liderce, Cavaday nie wierzy, by Kazaszka mogła dorównać Sabalence pod względem regularności. Białorusinka posiada obecnie bezpieczną przewagę punktową w rankingu WTA i zamierza ją ugruntować podczas marcowych turniejów w Stanach Zjednoczonych.
