New York Knicks przechodzą przez gorący okres po zdobyciu mistrzostwa NBA. Zespół opuścił Mitchell Robinson, który wybrał ofertę Boston Celtics, co wymusiło na władzach klubu błyskawiczne działanie na rynku transferowym. Rozwiązaniem okazał się Andre Drummond.
Drummond podpisał z nowojorczykami roczny kontrakt o wartości 3,9 miliona dolarów. Doświadczony środkowy, który ostatnie dwa sezony spędził w Philadelphia 76ers, ma wypełnić lukę pod koszem po odejściu Robinsona. W poprzednich rozgrywkach notował średnio 6,4 punktu oraz 8,4 zbiórki na mecz. Teraz wraca do miasta, które dobrze zna, aby pełnić rolę zmiennika dla Karla-Anthony'ego Townsa. Nowy nabytek Knicks nie ukrywa, że czuje się gotowy na to wyzwanie i zna swoją wartość w nowym systemie.
Mocne słowa Drummonda o stracie Robinsona
Dwukrotny uczestnik Meczu Gwiazd otwarcie przyznaje, że odejście jego poprzednika to poważny cios dla drużyny. „Myślę, że jestem właśnie tym, czego teraz potrzebują. Pozbycie się Mitchella Robinsona było dla nich ogromną stratą. Wnoszę podobny talent i energię, ale jestem weteranem” — stwierdził Andre Drummond w rozmowie z Miką Ortiz. Koszykarz podkreśla, że jego wieloletnie doświadczenie na parkietach NBA pozwoli mu szybko odnaleźć się w zespole broniącym tytułu mistrzowskiego.
Podczas gdy Robinson związał się z Celtics trzyletnią umową wartą 47,4 miliona dolarów, Knicks postawili na budżetowe, ale sprawdzone rozwiązanie. Drummond jest uznawany za jednego z najlepszych zbierających w historii ligi, co ma zrekompensować braki fizyczne w strefie podkoszowej. Zawodnik deklaruje pełną gotowość do pracy w nowym otoczeniu. „Jestem podekscytowany byciem w nowym świecie, w nowym mieście i powrotem do miejsca, które jest mi znane” — dodał środkowy, kończąc swoje pierwsze wystąpienie po zmianie barw klubowych.
