Jannik Sinner przygotowuje się do jednego z najważniejszych momentów w swojej karierze. Jako triumfator Wimbledonu z 2025 roku, lider światowego rankingu dostąpi zaszczytu otwarcia rywalizacji na korcie centralnym już w poniedziałek, 29 czerwca.
Włoch nie ukrywa, że powrót do Londynu po zwycięstwie nad Carlosem Alcarazem wywołuje u niego ogromne poruszenie. Tradycja zapoczątkowana w 1922 roku sprawia, że oczy całego świata będą zwrócone właśnie na niego. Sinner przyznał, że perspektywa wejścia na legendarną trawę jako pierwszy zawodnik turnieju jest dla niego czymś niemal nierealnym. „Dla mnie otwarcie gry na korcie centralnym to będzie moment wywołujący gęsią skórkę” — wyznał lider rankingu ATP w oficjalnym komunikacie przed startem imprezy.
Trudna droga po niespodziewanej przerwie
Sytuacja Sinnera jest jednak skomplikowana przez brak ogrania na trawiastej nawierzchni w tym sezonie. Po trudnym Roland Garros, gdzie Włoch zmagał się z problemami zdrowotnymi i odpadł w okolicznościach określanych jako jedna z największych sensacji, zapowiedział on, że nie wystąpi w żadnym turnieju poprzedzającym Wimbledon. „Nie rozegrałem żadnych meczów na trawie, więc pierwsze spotkanie lub kilka pierwszych będzie trudnych” — ocenił zawodnik, który musi szybko odzyskać pewność siebie, by uniknąć losu nielicznych mistrzów odpadających w pierwszej rundzie.
Historia Wimbledonu zna tylko cztery przypadki, gdy obrońca tytułu pożegnał się z turniejem już pierwszego dnia. Na tej czarnej liście widnieją nazwiska takie jak Steffi Graf czy Lleyton Hewitt, który w 2003 roku przegrał jako numer jeden z nieznanym wówczas Ivo Karloviciem. Sinner pozna swojego rywala w piątek, 29 czerwca. Choć uniknie starć z rozstawioną trzydziestką dwójką, presja związana z uniknięciem historycznej wpadki będzie towarzyszyć mu od pierwszego serwisu w londyńskim teatrze tenisa.
