Milan przełamał fatalną passę i po dwóch porażkach z rzędu pokonał Genuę 2:1 w swoim ostatnim wyjazdowym meczu sezonu. Zespół prowadzony przez Massimiliano Allegriego nie miał marginesu na błąd, ponieważ przed tą kolejką piąta Roma zrównała się z nimi punktami. Dzięki tej wygranej mediolańczycy przystąpią do ostatniej serii gier z dwupunktową przewagą nad Juventusem oraz Como, co stawia ich w doskonałej sytuacji w walce o elitarną Ligę Mistrzów.
Bohaterem spotkania został Christopher Nkunku, który zastąpił w wyjściowym składzie nieobecnego Rafaela Leao. Francuz najpierw wywalczył rzut karny, a następnie sam zamienił go na bramkę, zdobywając swojego siódmego giana w rozgrywkach Serie A. Gdy w 81. minucie Zachary Athekame podwyższył prowadzenie precyzyjnym strzałem słabszą nogą, wydawało się, że goście spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca. Końcówka przyniosła jednak nieoczekiwane emocje po trafieniu Johana Vasqueza dla gospodarzy w 86. minucie.
Wysokie noty obrońców i problemy w ataku
Mimo straconej bramki, świetne zawody rozegrał Mike Maignan, który popisał się genialną interwencją po fatalnym błędzie Christiana Pulisica. W defensywie brylował Strahinja Pavlovic, uznany za najlepszego obrońcę Milanu w tym meczu dzięki swojej dominacji w powietrzu i spokojowi w wyprowadzaniu piłki. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja Santiago Gimeneza, który otrzymał najniższą notę w zespole. Meksykański napastnik był kompletnie niewidoczny i opuścił boisko w połowie drugiej połowy, nie oddając groźnego strzału.
W środku pola Milan mógł liczyć na Adriena Rabiot, który był motorem napędowym akcji ofensywnych i zapewniał niezbędną fizyczność. Znacznie gorzej wypadł Ardon Jashari, którego słaby sezon trwa w najlepsze. Szwajcar ponownie miał problemy z narzuceniem własnego stylu gry i nie oferował drużynie kreatywności. Ostatecznie Rossoneri przetrwali aż dziesięć minut doliczonego czasu gry, co pozwoliło im zainkasować trzy punkty i utrzymać kluczową przewagę nad grupą pościgową w tabeli ligowej.
