Lando Norris wywalczył swoje pierwsze pole position w sezonie 2026 podczas Grand Prix Węgier. Brytyjczyk rzutem na taśmę pokonał Lewisa Hamiltona o zaledwie 0,012 sekundy, przerywając tym samym passę zwycięstw Mercedesa w tegorocznych kwalifikacjach.
Walka o pierwsze pole startowe rozstrzygnęła się w ekstremalnych warunkach, przy temperaturze toru sięgającej 50 stopni Celsjusza. Norris uzyskał czas 1m17.207s w samej końcówce sesji Q3, naprawiając błąd z pierwszego przejazdu, kiedy to zaliczył potężny uślizg w ostatnim zakręcie. Hamilton, który po pierwszej serii kółek prowadził w tabeli, nie zdołał poprawić swojego rezultatu. Dla Norrisa to pierwszy triumf w czasówce od zeszłorocznego wyścigu w Las Vegas, co potwierdza powrót McLarena do najwyższej formy.
Problemy faworytów i sędziowskie śledztwo
Radość Ferrari z drugiego i trzeciego miejsca może być krótkotrwała. Lewis Hamilton musi stawić się u sędziów za zablokowanie Oscara Piastriego w pierwszym zakręcie, co prawdopodobnie skończy się karą cofnięcia na starcie. Piastri przez ten incydent musiał przerwać swoje decydujące okrążenie i ostatecznie zajął piątą lokatę. Jeszcze gorzej poradził sobie Max Verstappen. Holender podczas swojej ostatniej próby wpadł w poślizg i wylądował na szóstym miejscu, wywołując żółte flagi, które pokrzyżowały plany innym kierowcom.
Lider klasyfikacji generalnej, Kimi Antonelli, zakończył zmagania na czwartej pozycji, choć on również jest pod lupą stewardów. Sędziowie sprawdzają, czy Włoch wystarczająco zwolnił w miejscu incydentu Verstappena. Wcześniej Antonelli narzekał na fatalną przyczepność, sugerując przez radio, że zespół Mercedesa „robi coś źle z oponami”. Na szarym końcu stawki znalazł się zespół Cadillac, a Carlos Sainz i Alex Albon z Williamsa sensacyjnie odpadli już w pierwszej części kwalifikacji, zajmując odpowiednio 18. i 19. miejsce.
