Real Madryt interesuje się Mikelem Merinem i może spróbować sprowadzić go z Arsenalu w 2027 roku. Nie wiadomo jeszcze, czy chodziłoby o okno styczniowe, czy letnie, a londyński klub nie zamierza łatwo rozstawać się z piłkarzem.
Zainteresowanie Realu miało pojawić się już podczas letniego okna transferowego, gdy José Mourinho szukał pomocnika oferującego drużynie coś innego. Merino ma odpowiadać takiemu profilowi, a klub z Madrytu uważa go za rozsądne wzmocnienie, które mogłoby rozwiązać kilka problemów w składzie. Wciąż nie wiadomo, czy do ewentualnego transferu doszłoby w styczniu, czy latem 2027 roku. Merino wzbudził podziw także kilku innych klubów.
Wszechstronność Merina przyciąga uwagę
W Arsenalu Merino nie wywalczył na stałe miejsca w wyjściowym składzie, ale Mikel Arteta potrafi wykorzystać jego możliwości. Trener ustawiał go nawet na pozycji napastnika, a piłkarz odgrywa też ważną rolę w reprezentacji Hiszpanii jako rezerwowy wpływający na przebieg meczu. Merino może grać jako środkowy napastnik, jak również występować w różnych rolach w środku pola.
Na zainteresowanie klubów miała wpłynąć także ostatnia skuteczność Merina w zespole narodowym. Jego forma strzelecka w kadrze, widoczna od mistrzostw świata po Ligę Narodów, zwróciła uwagę mediów. Arteta wysoko go ocenia i uważa za ważnego piłkarza Arsenalu, dlatego odejście w najbliższym czasie nie jest przesądzone. Kontrakt Merina obowiązuje do 2028 roku, jednak brak planów przedłużenia umowy mógłby otworzyć drogę do transferu.
Arsenal sprowadził Merina z Realu Sociedad latem 2024 roku za 28 mln funtów i raczej nie będzie rozważał ofert w styczniu. Ewentualna decyzja dotycząca kolejnego lata ma zależeć od ambicji zawodnika, a londyńczycy będą oczekiwać znaczącej kwoty. Powrót do Hiszpanii może być dla niego atrakcyjny, tym bardziej że Real Madryt pozostaje kuszącym kierunkiem. Z klubem łączony jest także Martin Zubimendi, kolejny piłkarz Arsenalu, a Mourinho ma szukać pomocnika pasującego do swojego systemu. Merino ma być zadowolony ze swojej pozycji w zespole Artety.
