FC Metz traci swoją największą perłę na rzecz tureckiego giganta. Amara Diouf, 18-letni cudowny dzieciak z Senegalu, nie podąży drogą Sadio Mane i oficjalnie związał się pięcioletnim kontraktem z Fenerbahce.
Przez lata współpraca FC Metz z akademią Génération Foot uchodziła za wzorcową, dostarczając do Francji takie talenty jak Lamine Camara czy wspomniany Mane. Diouf miał być kolejnym wielkim nazwiskiem na tej liście, zwłaszcza że w reprezentacji Senegalu zadebiutował mając zaledwie 15 lat i 94 dni. Plan był prosty: zawodnik miał przenieść się do Lotaryngii zaraz po ukończeniu pełnoletności. Wszystko wskazywało na to, że francuski klub ma sytuację pod pełną kontrolą, ale rzeczywistość okazała się brutalna dla działaczy Metz.
Agenci zmienili bieg historii młodego talentu
Sytuacja wokół nastolatka skomplikowała się, gdy w sprawę zaangażowało się wielu agentów. Wybuchł spór o przyszłość zawodnika, który ostatecznie zakończył się fiaskiem negocjacji z Francuzami. Fenerbahce wykorzystało zamieszanie i przekonało Senegalczyka do przeprowadzki nad Bosfor. To scenariusz bezprecedensowy dla Metz, które do tej pory miało niemal wyłączność na najzdolniejszych graczy z Génération Foot. Klub z Turcji widzi w nim inwestycję długofalową, dając mu czas na powrót do pełni formy po bardzo trudnym okresie w jego krótkiej karierze.
Największym wyzwaniem dla Dioufa będzie teraz odbudowa fizyczna, ponieważ jego rozwój drastycznie spowolniły dwie poważne kontuzje więzadeł krzyżowych. Mimo tych problemów zdrowotnych, Fenerbahce zdecydowało się na podpisanie długiej umowy, wierząc w potencjał gracza, który w tak młodym wieku czarował na afrykańskich boiskach. Dla Metz to bolesna lekcja, ponieważ tracą piłkarza o ogromnej wartości rynkowej. Turecki klub staje się teraz miejscem, gdzie jeden z najbardziej obiecujących nastolatków świata spróbuje udowodnić, że urazy nie zniszczyły jego wielkiego talentu.
