Mason Greenwood wyrasta na głównego bohatera skandalu w Marsylii. Angielski napastnik, który miał odbudować swoją karierę w Ligue 1, wywołuje coraz większe frustracje wśród władz klubu. Jak donosi L’Équipe, jego zachowanie poza boiskiem staje się dla działaczy nie do zaakceptowania.
Konflikt dotyczy przede wszystkim lekcji języka francuskiego, które klub narzucił zawodnikowi. Greenwood regularnie opuszczał zajęcia oraz wewnętrzne spotkania organizowane w ośrodku treningowym La Commanderie. Piłkarz argumentuje swój opór faktem, że w szatni Olympique Marsylia język angielski jest powszechnie używany. Takie podejście spotkało się z natychmiastową reakcją władz, które wielokrotnie próbowały przekonać byłego gracza Manchesteru United do zmiany postawy i większego zaangażowania w życie zespołu.
Kary finansowe i brak wdzięczności
Sytuacja jest na tyle poważna, że klub zdecydował się na nakładanie kar finansowych na napastnika. Mimo grzywien Greenwood nie zmienił swojego nastawienia, co potęguje napięcie w hierarchii klubu. Członkowie zarządu Marsylii są rozczarowani brakiem inwestycji własnej i wdzięczności ze strony zawodnika. Uważają oni, że klub podał Anglikowi pomocną dłoń po jego odejściu z Manchesteru United, dając mu szansę na nowy start, której ten zdaje się nie doceniać.
Frustracja wewnątrz klubu narastała przez cały sezon. Działacze postrzegają zachowanie Greenwooda jako przejaw braku profesjonalizmu i lekceważenie kultury miejsca, w którym pracuje. Choć na boisku Anglik ma być liderem, jego postawa w codziennym funkcjonowaniu drużyny stawia pod znakiem zapytania dalszą harmonijną współpracę. Obecnie relacje między zawodnikiem a władzami Olympique Marsylia są najbardziej napięte od momentu jego transferu do Francji.
