Mercedes wyrasta na głównego faworyta sezonu 2026, wygrywając cztery pierwsze wyścigi z pole position. Kimi Antonelli przyjeżdża do Kanady jako lider mistrzostw po hat-tricku zwycięstw, wyprzedzając George'a Russella o 20 punktów. Jak donoszą media, dominacja ekipy z Brackley zostanie poddana najcięższej próbie na torze w Montrealu.
Mimo świetnych wyników, przewaga Mercedesa nad resztą stawki systematycznie maleje. McLaren, który uporał się z obsługą jednostki napędowej, staje się najgroźniejszym rywalem. W Miami Lando Norris zdołał już pokonać Antonellego w sprincie, co pokazuje, że dystans do liderów jest mniejszy, niż wskazują na to wyniki niedzielnych wyścigów. Teraz obie ekipy szykują decydujące uderzenie.
Wielkie poprawki w Montrealu: Kto trafił z pakietem?
Toto Wolff potwierdził, że Mercedes przywiezie do Kanady dużą aktualizację, która na papierze ma dawać zysk rzędu 0,3-0,4 sekundy na okrążeniu. Szef zespołu pozostaje jednak ostrożny, pamiętając o dawnych problemach z korelacją danych. McLaren nie zostaje w tyle i wdraża pozostałe 40 procent swojego pakietu poprawek, koncentrując się na nowym przednim skrzydle, mającym kluczowe znaczenie dla wydajności aerodynamicznej na długich prostych.
Sytuację komplikuje pogoda oraz format weekendu sprinterskiego. Prognozy przewidują niskie temperatury, sięgające zaledwie 14 stopni, oraz możliwe opady deszczu. Andrea Stella z McLarena przyznaje, że Mercedes wciąż ma około dwóch dziesiątych sekundy przewagi, ale liczy na kolejne kroki naprzód. Rywalizacja w Montrealu pokaże, czy rozwój bolidu W17 pozwoli Mercedesowi odskoczyć rywalom, czy walka o tytuł nabierze rumieńców.
