Mercedes jest blisko pierwszego od 2020 roku podwójnego mistrzostwa świata Formuły 1. Kimi Antonelli może zapewnić sobie pierwszy tytuł kierowców w Austin albo, bardziej prawdopodobnie, tydzień później w Meksyku, a zespół ma szansę przypieczętować mistrzostwo konstruktorów w Brazylii.
Antonelli i George Russell zajmują dwa pierwsze miejsca w klasyfikacji kierowców, a przewaga Antonellego wynosi 102 punkty. Mercedes prowadzi również wśród konstruktorów – ma 578 punktów i wyprzedza Ferrari o 134. Po 11 zwycięstwach w 17 Grand Prix zespół wrócił do dominacji, choć większość wygranych odniósł na początku sezonu, który ruszył według nowych regulacji, zanim rywale zmniejszyli różnicę. Do końca sezonu pozostało sześć rund. Na mistrzostwo kierowców Mercedes czeka od 2020 roku. W kolejnych latach dominował Max Verstappen, a tytuł zdobył też Lando Norris. Wśród konstruktorów zespół triumfował ostatnio w 2021 roku; w erze efektu przypowierzchniowego wyprzedziły go Red Bull i McLaren.
Cztery zespoły wciąż mogą zdobyć tytuł
Przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych w klasyfikacji konstruktorów pozostaje do zdobycia 258 punktów, pod warunkiem że odbędą się wyścigi w Katarze i Abu Zabi mimo trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Matematyczne szanse zachowują cztery zespoły: Mercedes ma 578 punktów, Ferrari 444, McLaren 339, a Red Bull 332. Piąte Racing Bulls zgromadziło 100 punktów i traci do lidera 478. Dalej są Alpine z 68 punktami, Haas z 30, Audi z 23, Williams z 12, Aston Martin z siedmioma oraz Cadillac, który nie zdobył punktu.
Po wyścigu w Austin do końca sezonu pozostanie do zdobycia 215 punktów. McLaren i Red Bull mogą wtedy stracić matematyczne szanse, jeśli po Grand Prix Stanów Zjednoczonych ich strata do Mercedesa wyniesie co najmniej 215 punktów. Nawet gdyby zmniejszyły ją do tej granicy, wyeliminuje je bilans zwycięstw: Mercedes ma ich o dziewięć więcej od każdego z tych rywali. McLaren musiałby zdobyć w Teksasie co najmniej 25 punktów więcej od Mercedesa, a Red Bull co najmniej 32. Ferrari pozostanie natomiast w walce niezależnie od wyniku rundy, dlatego mistrzostwo konstruktorów nie rozstrzygnie się jeszcze w Austin.
Najwcześniej Mercedes może zdobyć tytuł konstruktorów w Meksyku, ale wcześniej w Austin musiałby spełnić się niekorzystny dla Ferrari scenariusz: oba bolidy Scuderii nie zdobywają punktów, a Mercedes zajmuje dwa pierwsze miejsca. Taki układ dałby niemieckiemu zespołowi 177 punktów przewagi przed rundą w Meksyku. Jeśli Katar i Abu Zabi się odbędą, po meksykańskim Grand Prix pozostaną jeszcze cztery wyścigi, w których można wywalczyć łącznie 172 punkty. Mercedes musiałby więc dopilnować, by Ferrari nie odrobiło w Meksyku co najmniej sześciu punktów. Byłby to dziewiąty tytuł konstruktorów zespołu, który zrównałby się wówczas z Williamsem; przed nimi w historycznej klasyfikacji są Ferrari z 16 mistrzostwami i McLaren z 10.
Dotychczasowy przebieg sezonu nie wskazuje jednak, by taki układ był łatwy do osiągnięcia. W 17 Grand Prix Mercedes zdobywał średnio o 7,6 punktu na rundę więcej niż Ferrari, ale ani razu nie zdobył maksymalnej liczby punktów w Grand Prix, w którym Scuderia nie zapunktowała. Zestawienie nie uwzględnia sprintów, ponieważ w 2026 roku nie odbędzie się już żaden. Dorobki zespołów w poszczególnych rundach wyniosły: Australia 43:27, Chiny 43:27, Japonia 37:23, Miami 37:12, Kanada 25:30, Monako 25:18, Barcelona 18:25, Austria 40:14, Wielka Brytania 18:40, Belgia 25:30, Węgry 21:22, Holandia 33:22, Hiszpania 35:12, Azerbejdżan 35:20, Malezja 18:27 i Singapur 17:26, a we Włoszech Mercedes zdobył 43 punkty, a Ferrari osiem. Przy podobnej różnicy w dwóch kolejnych wyścigach przewaga Mercedesa wyniosłaby 149 punktów, co nie wystarczyłoby do rozstrzygnięcia walki w Meksyku. Bardziej prawdopodobnym miejscem zdobycia przez zespół mistrzostwa jest więc Grand Prix Brazylii.
