Stella nie ma dobrych wieści dla McLarena. Problem z bolidem potrwa do 2027 roku

Karol Miszta
Stella nie ma dobrych wieści dla McLarena. Problem z bolidem potrwa do 2027 roku
Źródło: autosport.com

Andrea Stella przyznał, że McLaren nie poprawi prowadzenia bolidu Formuły 1 bez fundamentalnych zmian, które będą możliwe najwcześniej w 2027 roku. Kłopoty z autem utrudniają postępy zespołu, a szczególnie mocno odczuwa je Oscar Piastri.

Kierowcy musieli dostosować się do nowej generacji bolidów i silników, by w pełni wykorzystać ich osiągi. Norris i Piastri próbowali dopasować swoje style jazdy również do większego udziału mocy elektrycznej w hybrydowych jednostkach V6 turbo. Często zmusza to do stosowania nietypowych technik, po które wcześniej w swoich karierach nie sięgali. W McLarenie dochodzi do tego problem z prowadzeniem auta, z którym zespół zmaga się przez cały sezon. Ogranicza to postępy ekipy na tle czołowych rywali.

Stella zapowiada głębsze zmiany

Szef zespołu nie spodziewa się, że poprawki wprowadzane w najbliższych wyścigach rozwiążą tę bolączkę. Bolid ma zyskać docisk, ale sama taka zmiana nie wystarczy. „Nie oczekuję, że to, co trafi do samochodu, poprawi tę cechę. Potrzebujemy czegoś bardziej fundamentalnego niż samo dodanie docisku, jak w przypadku zmian na nadchodzące wyścigi” — wyjaśnił Stella. Dodał, że zespół pracuje nad dalszymi zmianami, które najwcześniej znajdą zastosowanie w MCL41 na sezon 2027.

Po Grand Prix Singapuru Lando Norris szczegółowo opisał, jak trudne w prowadzeniu jest tegoroczne auto. Brytyjczyk mówił, że zamiast szukać dającego swobodę balansu, musi zmuszać maszynę do posłuszeństwa. „Na każdym zakręcie samochód jest na ostrzu noża. Trzeba prowadzić go z niezwykłą precyzją i wymuszać na samochodzie każdą reakcję” — powiedział Norris. Dodał, że nie może pozwolić, by pracę wykonał przód albo tył auta: musi wymuszać zachowanie obu części.

Norris podkreślał, że taka jazda wymaga ogromnej koncentracji oraz umiejętności, a za kółkiem wyczerpuje psychicznie. Trudności sprawiają, że poskładanie udanego okrążenia w kwalifikacjach staje się niemożliwe. Brytyjczyk wspominał, że zdobywanie pole position w takich realiach było szczególnie satysfakcjonujące, ale teraz McLaren nie jest wystarczająco szybki. „Nie można zrobić nic magicznego, bo po prostu nie jesteśmy wystarczająco szybcy. Trzeba zmuszać samochód do pracy, bo sam jej nie wykonuje. Wcale nie tego oczekuje się od auta” — stwierdził.

Stella uważa, że wymagająca, intensywna jazda cechuje McLarena przez cały sezon. „Samochód wymaga sporego wysiłku, by wykręcić czas, a jazda wymaga intensywności znacznie większej niż w zeszłym roku” — wyjaśnił. Kierowcy potrzebowali czasu, by zrozumieć, ile pracy kosztuje wyciśnięcie z bolidu dobrego okrążenia. Zdaniem szefa zespołu problem mocniej dotknął Piastriego, którego naturalny, płynniejszy styl trudniej było pogodzić z zachowaniem samochodu. Australijczyk na pewnym etapie niemal stracił część konkurencyjności względem Norrisa, a ekipa zastanawiała się, co się dzieje. Stella zaznaczył, że chodziło o kwestię techniczną: Piastri musiał nauczyć się wymuszać reakcje auta i zaakceptować, że szybka jazda nie zawsze będzie czysta.

Wcześniej czysta, płynna i powtarzalna jazda stanowiła znak rozpoznawczy Piastriego, gdy osiągał dobre tempo. Stella mówił, że można było to dostrzec także w danych: Australijczyk był powtarzalny i szybki. W obecnym samochodzie te elementy rzadko występują jednocześnie, dlatego bolid wymaga od kierowców tak dużo pracy. McLaren będzie musiał poczekać z fundamentalnym rozwiązaniem problemu do wprowadzenia zmian technicznych, które mają być możliwe przy budowie MCL41 na sezon 2027.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!