Media huczą o powrocie Mohameda Salaha. Rzymskie marzenie brutalnie zderzyło się z rzeczywistością

Jarosław ZającJarosław Zając
28 marca 2026 06:43
Media huczą o powrocie Mohameda Salaha. Rzymskie marzenie brutalnie zderzyło się z rzeczywistością
Źródło: getfootballnewsitaly.com

Mohamed Salah wraca do Rzymu? Brytyjskie media rozgrzały kibiców informacjami o możliwym transferze gwiazdora Liverpoolu. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, a szanse na realizację tego scenariusza są bliskie zeru.

Główną przeszkodą są finanse, które obecnie dzielą obie strony. Mohamed Salah zarabia w Anglii około 20 mln euro brutto za sezon. Tymczasem rzymski klub, zarządzany przez rodzinę Friedkinów, wprowadził restrykcyjny limit płac. Obecnie żaden zawodnik nie może liczyć na więcej niż 4 mln euro rocznie. Taka przepaść ekonomiczna sprawia, że rzekomy powrót Egipcjanina do stolicy Włoch pozostaje jedynie w sferze medialnych spekulacji i życzeń fanów, nie mając pokrycia w budżecie.

Nowa wizja i potężna konkurencja o podpis gwiazdy

Władze klubu zmieniły filozofię budowania kadry. Zamiast sprowadzać kosztownych weteranów z ogromnymi kontraktami, stawiają na młodsze profile zawodników. Ma to zapewnić długofalową stabilność finansową projektu. Podczas gdy w Rzymie mówi się o oszczędnościach, inne kierunki kuszą napastnika konkretnymi ofertami. Zainteresowanie wyrażają saudyjskie Al-Ittihad oraz Al-Qadsiyah, a do gry o podpis Egipcjanina włączył się także amerykański zespół San Diego FC z ligi MLS, oferując zupełnie inne możliwości finansowe.

Dziennik La Gazzetta dello Sport nazywa pomysł powrotu Salaha szaloną ideą, która nie pasuje do obecnego reżimu finansowego panującego na Stadio Olimpico. Przyszłość talizmanu Liverpoolu wydaje się być przesądzona, ale wszystko wskazuje na to, że jego kolejnym przystankiem nie będzie stolica Włoch. Rzymianie muszą szukać wzmocnień w innym miejscu, trzymając się wyznaczonego limitu płac i nowej strategii transferowej, która wyklucza tak kosztowne operacje jak sprowadzenie egipskiego napastnika.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!