Max Verstappen zajął trzecie miejsce w kwalifikacjach do Grand Prix Hiszpanii, tracąc nieco ponad jedną dziesiątą sekundy do zdobywcy pole position, Lando Norrisa. Mimo solidnego wyniku, kierowca Red Bulla pozostaje sceptyczny w kwestii swoich szans na niedzielny triumf na nowym ulicznym torze Madring.
Głównym problemem, na który zwraca uwagę Holender, jest specyfika hiszpańskiego obiektu. Verstappen podkreśla, że konstrukcja trasy drastycznie ogranicza pole manewru podczas wyścigu. Nawet posiadanie szybszego bolidu może nie wystarczyć do przeprowadzenia skutecznego ataku na liderów, co stawia go w trudnym położeniu przed startem niedzielnej rywalizacji.
Brak miejsc do ataku na torze Madring
Trzykrotny mistrz świata otwarcie przyznaje, że nie widzi na mapie toru punktów, które sprzyjałyby walce koło w koło. Jego zdaniem jedyną szansą na zmianę pozycji będzie drastyczny spadek wydajności opon u konkurentów. „Będzie ciężko. Nawet w najlepszym scenariuszu, gdy jesteś szybszy, nie możesz wyprzedzić. Nie ma zakrętów, w których można to zrobić” – ocenił Verstappen w rozmowie z serwisem Autosport.
Podobne obawy podzielają inni kierowcy, którzy po sobotnich sesjach narzekali na brak okazji do wyprzedzania na nowym obiekcie w Madrycie. Kimi Antonelli z Mercedesa, który przedzielił Norrisa i Verstappena w kwalifikacjach, określił trudności z wyprzedzaniem jako „boleśnie” duże. Kierowcy doceniają adrenalinę, jaką daje jazda po Madring, jednak przewidują, że niedzielny wyścig może zamienić się w procesję, jeśli degradacja ogumienia nie wymusi błędów.
Verstappen zauważył również, że Red Bull traci cenny czas w ostatnim sektorze toru, gdzie systemy odzyskiwania energii nie działają tak wydajnie jak u rywali. Mimo to Holender jest zadowolony z postępu, jaki zespół wykonał od początku weekendu. To pierwszy raz od majowego wyścigu w Monako, kiedy strata czasowa Red Bulla do pierwszego miejsca w kwalifikacjach jest tak niewielka.
