Mariusz Jop wróci w piątek do Łodzi w zupełnie innej roli niż 25 lat temu. Dziś poprowadzi Wisłę Kraków, ale jako piłkarz Widzewa potrafił zrobić Białej Gwieździe ogromną krzywdę. Przed kolejnym starciem obu klubów trener krakowian wrócił do tamtego meczu i zdradził, czego spodziewa się teraz.
4 sierpnia 2001 roku Widzew wygrał z Wisłą 3:2, a Jop zdobył wtedy dwie bramki w końcówce spotkania. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – stoi po drugiej stronie i odpowiada za wyniki zespołu z Krakowa.
Sam trener dobrze pamięta tamten mecz.
– Chciałbym, żeby się skończył 3:2, ale dla Wisły – powiedział przed piątkowym spotkaniem.
Jop przypomniał też, że w tamtym okresie był wypożyczony z Wisły do Widzewa razem z Adamem Piekutowskim. Jak przyznał, pobyt w Łodzi był dla niego ważnym etapem kariery i dał mu możliwość regularnej gry na najwyższym poziomie. Teraz do Łodzi wraca już jako szkoleniowiec Białej Gwiazdy i dobrze wie, jakiej atmosfery może się spodziewać.
– Pamiętam Łódź i zespół Widzewa właśnie też z tego dopingu kibicowskiego, gdzie zawsze były pełne trybuny i ten doping był na dobrym poziomie. Więc wiem, czego możemy się spodziewać – zaznaczył.
To będzie szczególny mecz również dlatego, że obie drużyny musza się przełamać. Widzew wciąż nie wygrał w tym sezonie ligowego spotkania u siebie i ma tylko jedno zwycięstwo w całych rozgrywkach. Wisła z kolei czeka na pierwszą wygraną wyjazdową i do tej pory zdobyła na obcych stadionach tylko dwa punkty.
Jop spodziewa się, że gospodarze od początku spróbują przejąć inicjatywę.
– Widzew grający u siebie będzie chciał nas zdominować od początku. Są pod dużą presją, bo nie wygrali jeszcze u siebie – ocenił.
Trener Wisły zwrócił jednak uwagę, że Łodzianie mają problemy, które jego zespół chce wykorzystać.
– Często tracą takie proste bramki. Mają właśnie z tym problemy, że w sytuacjach, które wydawałoby się, nie są tak trudne, popełniają czasami indywidualne błędy. To też jest wskazówka dla nas – powiedział.
Wisła sama ma jednak coś do poprawienia. Jop nie ukrywał, że wyjazdowe wyniki są jednym z tematów, nad którymi zespół musi pracować. Jego zdaniem problemem jest przede wszystkim skuteczność, ale również sposób funkcjonowania drużyny w warunkach mocnego dopingu gospodarzy. Wisła w pierwszej lidze znacznie rzadziej grała przy pełnych trybunach, a po awansie musi się z tym oswoić.
– My musimy nauczyć się z tą dodatkową presją i z energią, jaką mają gospodarze, grać swoją piłkę. To jest też proces, w którym jesteśmy – zaznaczył.
Początek meczu Widzew – Wisła dzisiaj o godzinie 20:30.

