Marco Huck ponownie zameldował się między linami i dopisał kolejne zwycięstwo do swojego rekordu. Podczas gali w niemieckim Halle były mistrz świata pokonał Vaclava Pejsara jednogłośną decyzją sędziów po 10 rundach, pokazując doświadczenie i ringowy spryt.
Dla 41-letniego Niemca był to 51. zawodowy pojedynek w karierze. Choć tempo walki nie przypominało jego najlepszych lat, Huck potrafił kontrolować przebieg starcia i narzucić rywalowi swój rytm.
Doświadczenie zrobiło różnicę
Od pierwszych rund było widać, że Huck chce prowadzić walkę na własnych zasadach. Często korzystał z lewego prostego, którym skutecznie rozbijał defensywę Pejsara. Niemiec zdominował większość odsłon, punktując regularnie i unikając niepotrzebnego ryzyka.
Czech nie pozostawał bierny. Vaclav Pejsar odpowiadał kombinacjami i momentami próbował narzucić presję, ale jego ciosy rzadko stanowiły realne zagrożenie dla byłego czempiona.
W końcowych rundach było widać, że Huck walczy przede wszystkim z zegarem i własną kondycją. Mimo kilku trudniejszych chwil utrzymał przewagę do ostatniego gongu.
Jednogłośny werdykt i kolejne plany
Po pełnym dystansie sędziowie nie mieli wątpliwości – werdykt był jednogłośny na korzyść Hucka. Zwycięstwo potwierdziło, że mimo wieku wciąż potrafi skutecznie rywalizować na zawodowym poziomie.
To drugi powrót Hucka po długiej przerwie. W czerwcu 2024 roku zakończył niemal czteroletnią absencję, wygrywając z Evgeniosem Lazaridisem. Teraz znów pokazał, że nie powiedział ostatniego słowa.
Po walce Niemiec zapowiedział kolejne występy w 2026 roku i podkreślił, że nadal celuje wysoko. Choć nie zdołał zakończyć pojedynku przed czasem, doświadczenie i ringowa inteligencja wystarczyły, by wrócić z ringu jako zwycięzca.
