Alisha Lehmann to bez wątpienia najgorętsze nazwisko w szwajcarskiej piłce kobiecej, ale nie zawsze z powodów czysto sportowych. Wokół 26-letniej napastniczki narasta burza – zarzuca się jej, że bardziej skupia się na karierze influencerki niż na grze w piłkę. W jej obronie tuż przed domowym Euro stają jednak eksperci, byli zawodnicy, a nawet... jej mama.
W skrócie:
- Alisha Lehmann, najsłynniejsza szwajcarska piłkarka, jest krytykowana za zbyt duże skupienie na mediach społecznościowych i swoim wizerunku kosztem rozwoju sportowego.
- W obronie zawodniczki stają byli reprezentanci, koordynator kadry i eksperci, którzy podkreślają jej profesjonalizm, zaangażowanie i ogromną wartość dla kobiecego futbolu.
- Pojawia się kluczowy argument finansowy: w kobiecej piłce zarobki często nie pozwalają na pełne poświęcenie się sportowi, a kontrakty sponsorskie, możliwe dzięki popularności w sieci, pozwalają Lehmann w 100% skupić się na treningach.
"Jest pomalowana, no i co z tego?" Burza wokół gwiazdy
Alisha Lehmann jest postacią, która nikogo nie pozostawia obojętnym. Najpopularniejsza piłkarka w Szwajcarii, mająca ponad 16 milionów obserwujących na Instagramie, znalazła się w 36-osobowej, szerokiej kadrze na nadchodzące Mistrzostwa Europy. Ostateczną listę 23 zawodniczek trenerka Pia Sundhage ogłosi 23 czerwca. Czy Lehmann znajdzie się w kadrze na Euro? Musi drżeć o swoje miejsce. Jakby sportowej niepewności było mało, 26-latka musi mierzyć się z nieustanną krytyką.
Oliwy do ognia dolała była reprezentantka Szwajcarii, Lara Dickenmann. W rozmowie z "Blick" stwierdziła bez ogródek, że z wszystkimi aktywnościami poza boiskiem Lehmann ma w zasadzie "pracę na 200%". Jej zdaniem "to naturalnie wpływa na rozwój i wydajność piłkarską". Ale czy na pewno?
"Złoto dla kobiecej piłki" czy "praca na 200%" poza boiskiem?
Głosy oburzenia na taką narrację szybko przybrały na sile. W obronie Lehmann stanął Johan Djourou, koordynator sportowy kobiecej reprezentacji Szwajcarii, który jest w stałym kontakcie z zawodniczkami.
"Alisha to niewiarygodnie dobra zawodniczka i wspaniała osobowość" – mówi w "20 Minuten". "Jasne, obecnie nie gra zbyt wiele w Juventusie, ale takie rzeczy zdarzają się w futbolu. Ważne jest to, że zawsze daje z siebie 100 procent i w pełni integruje się z zespołem".
Wtóruje mu była koleżanka z boiska, Rachel Rinast, która całą krytykę uważa za "dość smutną".
"Ona bardzo dużo inwestuje w futbol. Wie o tym każda osoba, która zna Alishę. Nie ma co dyskutować, że ma wyjątkowy wizerunek, ale właśnie dlatego jest gwiazdą w mediach społecznościowych. Szkoda, że ludzie jej tego nie życzą. Myślę, że cała ta krytyka w pewnym stopniu ją blokuje" - ocenia Rinast, dodając, że ogromna popularność to dla Lehmann jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo.
Rinast podkreśla przy tym czysto sportowe atuty koleżanki, zwłaszcza jej szybkość. "Wiem, że może pomóc Szwajcarii". Na koniec dodaje, że Lehmann jest "złotem dla kobiecej piłki nożnej" i "szkoda, że jest za to karana".
Do dyskusji włączyła się nawet matka piłkarki, Sarah Guggisberg, która na Instagramie odpowiedziała hejterom:
"Szkoda, że ciągle musicie tak negatywnie plotkować o mojej córce. Jest pomalowana, no i co z tego? Od lat gra w najwyższej lidze. I na pewno nie dlatego, że się maluje". Dodała również: "W ogóle jej nie znacie i nie wiecie, jakim jest wspaniałym człowiekiem. A sławna stała się dzięki swoim umiejętnościom piłkarskim, a nie makijażowi".
"U mężczyzn to co innego". Twarde realia finansowe
Była profesjonalna piłkarka, a obecnie autorka bestsellerów i ekspertka telewizyjna, która dobrze zna Lehmann, nazywa zarzuty wprost niesprawiedliwymi.
"Mówienie, że nie jest 'prawdziwą piłkarką' tylko dlatego, że ma 16 milionów obserwujących, jest po prostu nie fair. Alisha jest przede wszystkim sportowcem, a dopiero potem influencerką – i nie ma w tym absolutnie nic złego".
Ekspertka stawia sprawę jasno, porównując sytuację w męskim i żeńskim futbolu.
"Takie zarzuty można by postawić męskiej gwieździe, która zarabia 15 milionów rocznie. Wtedy można powiedzieć: 'proszę, trzymaj się z daleka od Tygodnia Mody w Paryżu w środku tygodnia'. Ale w przypadku kobiety takiej jak Alisha, która prezentuje odpowiedni poziom, dotrzymuje umów i jest punktualnie na treningu – dlaczego ktoś miałby ją o to obwiniać?".
Na koniec pada argument ostateczny, który zamyka usta wielu krytykom. To, że Lehmann jest piłkarką, nie znaczy, że musi definiować się wyłącznie przez sport. Zwłaszcza w kontekście finansowym.
"Z tego, co kobiety zarabiają w piłce nożnej, w wielu przypadkach po prostu nie wystarcza na życie. Ona finansuje się dzięki umowom sponsorskim, a to pozwala jej w pełni skoncentrować się na sporcie, bez konieczności podejmowania dodatkowej pracy, która zabrałaby jej czas i energię na treningi".
