Luciano Spalletti stoi przed trudnym wyzwaniem kadrowym, które może przyspieszyć wejście do gry nowego zawodnika. Pape Sarr, który trafił do Turynu na zasadzie wypożyczenia z Tottenhamu, jest bliski pojawienia się w składzie Juventusu znacznie wcześniej, niż pierwotnie zakładano. Senegalczyk przyjechał do Włoch z urazem ścięgna podkolanowego, ale właśnie wrócił do regularnych treningów z zespołem.
Według zagranicznych doniesień Corriere dello Sport, szkoleniowiec rozważa zabranie pomocnika na najbliższy mecz wyjazdowy przeciwko Sassuolo. Sarr miałby tam pełnić rolę rezerwowego, by w pełni zadebiutować w przyszłym tygodniu w starciu z Nijmegen w ramach Ligi Europy. Sytuacja jest wymuszona przez fatalny stan zdrowia pozostałych graczy, ponieważ Manuel Locatelli oraz Khéphren Thuram przeszli operacje kolan i nie wrócą do gry przed końcem roku. Locatelli zmagał się z pęknięciem łąkotki bocznej, natomiast Thuram poddał się zabiegowi leczenia chondropatii rzepki.
W obliczu tych braków Spalletti musi szukać nowych kombinacji w środku pola, licząc na powrót Westona McKenniego, który uporał się z problemami mięśniowymi. W podstawowym składzie na spotkanie z Sassuolo spodziewani są Douglas Luiz oraz Teun Koopmeiners, jednak brak głębi składu pozostaje widoczny. Trener Juventusu liczy, że po serii niefortunnych zdarzeń na początku sezonu, limit pecha w jego zespole został już wyczerpany.
Sprowadzenie Senegalczyka do Turynu było ruchem mającym wzmocnić fizyczność i dynamikę zespołu pod wodzą Spallettiego. Juventus zagwarantował sobie opcję wykupu zawodnika z Tottenhamu, widząc w nim istotne wzmocnienie drugiej linii na dłuższą metę. Obecna sytuacja kadrowa sprawia, że proces aklimatyzacji Sarra w Serie A zostanie drastycznie skrócony, a on sam rzucony na głęboką wodę niemal natychmiast po wyleczeniu własnego urazu.
