Lamine Camara nie ukrywa, że ostatnie godziny letniego okna transferowego były dla niego niezwykle trudne. 22-letni pomocnik AS Monaco znajdował się na prostej drodze do Chelsea, jednak ostatecznie pozostał w zespole z Księstwa. Piłkarz publicznie zadeklarował, że zamknął już ten rozdział i skupia się wyłącznie na obowiązkach w obecnym klubie, mimo że negocjacje z londyńczykami były na bardzo zaawansowanym etapie.
Kulisy upadku tego transferu są zaskakujące, ponieważ Chelsea i Monaco osiągnęły już pełne porozumienie w sprawie kwoty odstępnego. Władze klubu z Ligue 1 zdecydowały się jednak wycofać z transakcji w ostatniej chwili, co miało bezpośredni związek z niepowodzeniem sprzedaży Folarina Baloguna do Evertonu. Gdy stało się jasne, że amerykański napastnik nie odejdzie na Merseyside, Monaco zablokowało przeprowadzkę Camary na Stamford Bridge, by nie osłabiać nadmiernie kadry. Dyrektor generalny klubu, Thiago Scuro, potwierdził później, że zawodnik prosił o zgodę na ten ruch, ale ostatecznie musiał pogodzić się z decyzją zarządu.
W trudnych chwilach wsparcie zawodnikowi okazał kapitan zespołu, Denis Zakaria, który w przeszłości sam występował w barwach Chelsea. Szwajcar wykorzystał swoje doświadczenie z gry w wielkich klubach, by pomóc młodszemu koledze odzyskać koncentrację przed ważnym ligowym starciem z PSG. „To prawda, że to był gorący moment, ale to część życia profesjonalnego piłkarza. Starałem się zachować profesjonalizm i nie myśleć o tym zbyt wiele. Chciałem przewrócić kartkę i skupić się na meczu” – przyznał Camara podczas konferencji prasowej. Piłkarz dodał również, że jeśli w przyszłości nie pojawi się kolejna szansa na transfer do wielkiego klubu, będzie to oznaczało, że nie pracował wystarczająco ciężko.
Mimo zamieszania, pomocnik otrzymał funkcję wicekapitana Monaco, co ma pomóc mu w stabilizacji formy po nieudanym ataku Chelsea na jego podpis. Obecnie Camara deklaruje pełne zaangażowanie w projekt Monaco i wierzy, że dobra gra w Ligue 1 otworzy mu drzwi do Premier League w przyszłości.
