Everton znalazł się w trudnym położeniu po zamknięciu letniego okna transferowego i desperacko szuka wzmocnień w linii ataku. Były kapitan Interu Mediolan, Mauro Icardi, wyraził gotowość do dołączenia do zespołu Davida Moyesa na zasadzie wolnego transferu. Argentyńczyk pozostaje bez klubu i czeka na konkretną propozycję, która pozwoli mu wrócić do gry na najwyższym poziomie.
Jak informuje TEAMtalk, klub z Merseyside rozważa zakontraktowanie doświadczonego napastnika, ponieważ w kadrze brakuje klasowych snajperów. W ostatniej chwili spalił na panewce transfer Folarina Baloguna z AS Monaco, co zmusiło władze „The Toffees” do szukania rozwiązań wśród wolnych agentów. Icardi, który w swojej karierze zdobył już ponad 250 bramek, wydaje się być naturalnym kandydatem do załatania luki po sprzedanym do Fiorentiny Beto.
Problemy kadrowe Moyesa i niepewność transferu
Obecnie jedynym nominalnym środkowym napastnikiem w kadrze Moyesa jest Thierno Barry. Taka sytuacja stwarza ogromne ryzyko dla wyników drużyny w pierwszej połowie sezonu, szczególnie w przypadku ewentualnej kontuzji Francuza. Choć pośrednicy zaoferowali Evertonowi usługi Icardiego, a klub zareagował na tę propozycję przychylnie, finalizacja transakcji wcale nie jest przesądzona. Dziennikarze i News sugerują, że choć ruch nie został całkowicie wykluczony, ich źródła studzą optymizm i określają transfer jako mało prawdopodobny.
Mauro Icardi ma za sobą udany czas w Galatasaray, gdzie w 134 występach zanotował 77 trafień oraz 25 asyst. W poprzednim sezonie 2025/26 również prezentował wysoką formę, zdobywając 16 bramek w 47 meczach, spędzając na boisku nieco ponad dwa tysiące minut. Mimo solidnych statystyk, 33-latek od lipca pozostaje bez pracodawcy po wygaśnięciu kontraktu w Turcji. W mediach pojawiły się doniesienia, że zainteresowanie piłkarzem wykazuje także brazylijskie Atletico Mineiro, co może skomplikować plany Anglików.
Nowi właściciele obiecali przywrócenie drużynie dawnego blasku, jednak na ten moment unikają gwałtownych ruchów na rynku wolnych agentów. David Moyes musi zatem czekać na ostateczne decyzje zarządu, podczas gdy Icardi wciąż czeka na sygnał do rozpoczęcia testów medycznych w Liverpoolu. Czas działa na niekorzyść klubu, który potrzebuje goli, by uniknąć walki o utrzymanie w Premier League.
